Lekkomyślny krakus
19.02.2007
– Jego znajoma zadzwoniła do nas – relacjonuje Andrzej Blacha, dyżurny ratownik TOPR. – Na początku trochę nas cała sytuacja zaskoczyła, ale wyruszyły w stronę narciarza dwa patrole, aby spenetrować nartostradę z Hali Gąsienicowej.
I zapewne poszukiwania nic by nie dały, gdyby nie udało się do delikwenta dodzwonić. Okazało się, że mężczyzna zupełnie pomylił drogę i znajdował się w rejonie Karczmiska.
– On zupełnie już się pogubił i dopiero gdy wystrzeliliśmy race udało się go zlokalizować – mówi Andrzej Blacha.
Młodzieńca sprowadzono do schroniska na Hali Gąsienicowej. Gdyby mężczyzna nie miał przy sobie telefonu, poszukiwania trwałyby zapewne do rana.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/02/19
