Zakopane — portal z-ne.pl

Przeżywać wciąż coś nowego

28.06.2007

Urodził się w 1925 r. w Tarnowie. Tam chodził do szkoły podstawowej - gdy ją ukończył, wybuchła wojna.

- Od dziecka chodziłem po górach - opowiada. - W okolicach Tarnowa są ładne miejsca, na przykład Ciężkowice. Bywałem też w Janowicach, gdzie mieszkał mój wujek. Piękne, górskie zakątki i stare cmentarze z I wojny światowej. Gdy wybuchła wojna, Niemcy wywieźli mnie na roboty do Austrii - tam zobaczyłem Alpy.

W Austrii pracował przy budowie fabryki czołgów oraz u gospodarza. Do Tarnowa wrócił w 1946 r. Podjął naukę w szkole średniej, lecz przerwał ją. Młodzieńczą energię wyładowywał, uprawiając sport i intensywną turystykę górską. Grał w piłkę nożną, siatkówkę i tenisa stołowego. Przez kilka lat był członkiem Klubu Sportowego OMTUR. Jeździł też rekreacyjnie na nartach. Po odbyciu służby wojskowej podjął pracę w Zakładach Azotowych. Pracując, kończył kursy zawodowe. Maturę zdał dopiero w latach 60.

- W 1957 r. postanowiłem zmienić zawód - wspomina. - Zamieszkałem na stałe w Zakopanem i zostałem pracownikiem Ośrodka Transportu Leśnego. Wreszcie mogłem połączyć pracę z zamiłowaniem do leśnych i górskich włóczęg. Jako brygadzista dysponowałem motocyklem, który ułatwiał przemieszczanie się po terenie. Poznałem wtedy dokładnie Beskid Mały, Beskid Sądecki, Bieszczady, Gorce, Pieniny, Beskid Żywiecki i rejon Babiej Góry. W 1960 r. zostałem kierownikiem biura obsługi spływu Dunajcem, który należał do Zarządu Okręgu PTTK w Nowym Targu. Pracowałem tam przez dziewięć lat. W 1969 zatrudniłem się w Nowotarskich Zakładach Przemysłu Skórzanego "Podhale". Byłem redaktorem gazety i rozgłośni zakładowej. Już wtedy mocno angażowałem się w działalność turystyczną PTTK. W nowotarskim kombinacie zorganizowałem najpierw koło, a następnie Oddział Zakładowy PTTK. Zostałem jego prezesem i równocześnie szefem szkolenia przewodników zakładowych oraz organizatorów turystyki. Organizowaliśmy wycieczki i rajdy dla pracowników.

W 1970 r. ukończył w Zakopanem kurs i uzyskał uprawnienia przewodnika tatrzańskiego. Rozpoczął wtedy pracę w Kole Przewodników Tatrzańskich PTTK oraz w ośrodkach wczasowych. Okresowo bywał zatrudniony m.in. jako kierownik Ośrodka Wypoczynkowego Krakowskiej Fabryki Kabli, w Spółdzielni "Tatrzańska Jedność" i jako sprzedawca w kiosku "Ruchu" na Kasprowym Wierchu. Od początku lat 80. był przewodnikiem w domach wczasowych FWP i w Spółdzielczym Ośrodku Wypoczynkowym START. W Nowym Targu redagował gazetę zakładową "Wiadomości NZPS". Publikował w niej własne materiały na temat turystyki i historii regionu oraz teksty satyryczne.

Przez wiele lat zajmował się fotografią. Pracując w ośrodkach wypoczynkowych, organizował prelekcje ilustrowane autorskimi przeźroczami. Za działalność społeczną i zawodową został odznaczony Honorową Odznaką Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki, Złotą Odznaką "Zasłużony dla Zakopanego", Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Od 2000 r. jest członkiem zasłużonym Koła Przewodników Tatrzańskich im. Klimka Bachledy.

- Przewodnictwo? To taki zawód, w którym trzeba mieć i w głowie, i w nogach - żartuje. - A poważnie, to praca wymagająca dużej wiedzy i doświadczenia oraz pewnej specyficznej umiejętności, która pozwala być opiekunem i partnerem prowadzonych w góry ludzi, a wszystko w proporcjach dyktowanych konkretną sytuacją oraz możliwościami i oczekiwaniami turystów. To piękna i pożyteczna praca, w której przekazuje się część swoich zachwytów i emocji będącym dopiero na początku górskiej drogi.

Tekst i fot. JERZY TAWłOWICZ

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/06/28