Pracowity czas dla TOPR
17.07.2007
To już naprawdę letni sezon turystyczny. Widać to choćby po ilości pracy jaką w ostatnich dniach mają ratownicy TOPR. W niedzielę do najgroźniejszego wypadku doszło na Mnichu - charakterystycznej skalnej iglicy nad Morskim Okiem. - Mieliśmy zgłoszenie od zespołu taternickiego - opowiada Maciej Pawlikowski ratownik TOPR. - Podczas wspinaczki prowadzący spadł na półkę doznając kontuzji nogi. Taternicy zdołali sami sięwycofać i nasza interwencja ograniczyła się do transportu spod ściany do Zakopanego kontuzjowanego mężczyzny. Na tym jednak, jak podkreśla TOPR, nie koniec niedzielnych interwencji. Zdarzyły się dwie kontuzje turystów na Kalatówkach i Hali Kondratowej jak i dwa przypadki padaczki. - Jeden z tych przypadków to była padaczka alkoholowa - mówi Maciej Pawlikowski. - Przynajmniej tak ją określił zgłaszający ją nam mężczyzna. Wczorajszy dzień również nie należał do specjalnie spokojnych. Tym razem ratownicy TOPR zostali wezwani na północną ścianę Mieguszowieckego Szczytu nad Morskim Okiem. Podczas kursu wspinaczkowego od ściany odpadła młoda kobieta. Dzięki asekuracji spadła tylko osiem metrów. Ale jest poturbowana - mówi Roman Kubin dyżurny ratownik TOPR. - Po wstępnych oględzinach okazało się, że ma uraz stawu skokowego, biodra i niegroźne obrażenia. Technicznie, można powiedzieć, akcja nieco trudna - podjęliśmy taterniczkę na długiej linie bezpośrednio ze ściany na pokład śmigłowca. Została błyskawicznie przetransportowana do zakopiańskiego szpitala. Jej stan lekarze określają jako dobry.
(bol)
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/07/17
