Zakopane — portal z-ne.pl

Coś trzeba zrobić

31.07.2007

Jak co roku w sezonie turystycznym ci, którzy chcą odwiedzić Morskie Oko napotykają na ogromne problemy. Parking na Palenicy Białczańskiej zapełnia się samochodami już około godziny 10 rano. Reszta zmotoryzowanych kierowców musi stać w gigantycznych korkach. Najgorsze jest to, że tak naprawdę nie wiadomo jak rozwiązać palący problem.

Kłócą się i blokują

Razem z letnim sezonem turystycznym pod Tatrami automatycznie pojawiają się gigantyczne korki. Tak jest przede wszystkim na drodze do Morskiego Oka. To jakże popularne miejsce w Tatrach odwiedzają tysiące turystów. Dojazd samochodem możliwy jest do Palenicy Białczańskiej gdzie przygotowany jest ogromny parking. Ale i on ma ograniczoną pojemność.

- Najlepiej przyjeżdżać do godziny 9 rano - mówi pani Ania z obsługi parkingu. - Jeśli przyjedziemy później miejsca może już nie być. I tu zaczynają się prawdziwe nerwy i problemy. Do kierowców często nie dociera, że miejsca już nie ma. No i wybuchają sprzeczki.

Wypełnienie parkingu przy dojściu do Morskiego Oka skutkuje tym, że najpierw samochody parkują na poboczach a potem tworzą się gigantyczne korki.

- Chcieliśmy pojechać na Słowację przez Łysą Polanę - mówi Stefan Koniuszko, turysta z Wrocławia. - Niestety, zaraz za skrzyżowaniem z drogą z Bukowiny Tatrzańskiej natknąłem się na gigantyczny korek. Stałem prawie godzinę, żeby pokonać kilka kilometrów. I to w ogromnym upale.

Chaos na drodze potęgują na dodatek ci, którzy nie zgadzają się na płatny parking na poboczu.

- Za miejsce płaci się 20 zł - wyjaśnia pan Andrzej, parkingowy. - To opłata bez względu na to ile auto stoi. Wiele osób denerwuje się i krzyczy, że nie zapłaci. Kłócą się z nami a za nimi ustawia się sznur samochodów.

Sposób: zamknąć dojazd

Czy jest jakaś rada aby temu zaradzić? Nie ma chyba złotego środka.

- Kiedyś proponowano budowę trzeciego pasa jezdni do przejścia granicznego - mówi Andrzej Gąsienica Makowski, starosta tatrzański.

- Wtedy nie zgodził się na to Tatrzański Park Narodowy. Potem powstał pomysł, żeby ustawiać przy wjeździe na samą drogę w Poroninie czy Zakopanem świetlne tablice informujące ile trzeba czekać na wjazd do Morskiego Oka. Ja uważam, że jedyne wyjście z sytuacji to zachęcanie turystów do korzystania ze środków komunikacji miejskiej. Wtedy nie będzie problemu z korkami, w których stoją samochody ani ze spalinami.

Sprawa jest bardzo poważna. Jak mówią fachowcy, Morskie Oko to jeden z turystycznych standardów. Każdy kto przyjeżdża do Zakopanego chce je odwiedzić. Trudno się jednak spodziewać aby w najbliższym czasie coś się zmieniło. Na elektroniczne tablice nie ma na razie pieniędzy, na rozbudowę drogi nie zgodzą się przyrodnicy. Pozostaje tylko zamknięcie drogi dla samochodów i dojazd do Morskiego Oka autobusami.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/07/31