Droga przez mękę
31.07.2007
- Kilka lat temu rozważaliśmy wprowadzenie trzeciego pasa dojazdowego do Łysej Polany, ale ówczesne władze TPN nie wyraziły na to zgody. Zresztą po wyeliminowaniu tirów problem się nieco zmniejszył i ten pomysł został odłożony ad acta. Z pewnością jednak taki pas upłynniłby dojazd do Łysej Polany - mówi starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski.
Później pojawił się pomysł, żeby w kilku miejscach na drodze dojazdowej do Palenicy Białczańskiej postawić elektroniczne tablice, informujące kierowców, że na parkingu nie ma już miejsc, a w kolejce trzeba spędzić dwie, trzy godziny. Tablice miały stanąć m.in. na Cyrhli, w Poroninie oraz na Klinie w Bukowinie Tatrzańskiej. Sprawa stanęła nawet na Radzie Parku, ale jak na razie nic z tego pomysłu nie wyszło.
- Moim zdaniem najbardziej sensowne rozwiązanie jest takie, żeby na tej trasie wprowadzić transport zorganizowany - twierdzi Gąsienica Makowski. - Wtedy na Palenicę Białczańską dojeżdżałyby tylko autobusy i busy z Zakopanego, Poronina czy Bukowiny Tatrzańskiej, a turyści nie traciliby czasu i nerwów, nie zanieczyszczaliby Tatrzańskiego Parku Narodowego i byliby spokojni o swoje samochody. Takie rozwiązanie wiąże się jednak z likwidacją parkingu na Palenicy Białczańskiej, a więc utratą znacznych dochodów przez gospodarstwo pomocnicze przy TPN.
Zdaniem starosty już teraz powinna wśród turystów ruszyć kampania informacyjna. Po pierwsze, należy uświadamiać im, że do samego Morskiego Oka nie ma dojazdu.
To ważna informacja, ponieważ wielu kierowcom wydaje się, że mogą dotrzeć samochodem nad sam staw. Dopiero na Palenicy Białczańskiej zdają sobie sprawę, że mają do przejścia aż 9 km. Po drugie, trzeba podkreślać, że za pośrednictwem lokalnej komunikacji na Palenicę dotrzeć można znacznie szybciej, sprawniej i taniej.
Warto też przypominać, że istnieje alternatywne przejście graniczne - w Jurgowie. Tamtędy dotrzemy na Słowację bez korków.
(KOV)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/07/31
