Zakopane — portal z-ne.pl

Góry wciąż odkrywane na nowo

02.08.2007

Góry wciąż odkrywane na nowo

Urodziła się w Milejowie (k. Lublina) w 1960 r. Tam ukończyła szkołę podstawową. Mając 15 lat przyjechała do Zakopanego, by uczyć się w Technikum Hotelarskim. Po maturze próbowała dostać się na studia, ale nie została przyjęta. Rozpoczęła więc pracę zawodową - krótko pracowała w ośrodkach wypoczynkowych, a od grudniu 1979 r. w schronisku na hali Gąsienicowej, by spędzić tam, jak mówi "cztery zimy". W 1983 r. "zeszła z gór" i na kolejne dwa lata została pracownikiem Centralnego Ośrodka Sportu. Po założeniu rodziny i urodzeniu dzieci przeszła na urlop wychowawczy.

- Jako dziecko jeździłam z rodzicami w Sudety - wspomina. - Tatry zobaczyłam po raz pierwszy dopiero jako nastolatka. Gdy zamieszkałam w Zakopanem, widok z okna fascynował mnie tak bardzo, że zaczęłam samotnie wędrować po tatrzańskich szlakach. Samotnie, bo koleżanki szkolne - nawet te, mieszkające w Zakopanem, nie znały gór. Pierwsza wycieczka to oczywiście wejście na Giewont, potem były inne wybierane przypadkowo trasy. Kiedyś, na Hali Kondratowej poznałam panów Józefa Fronczka i Branisława Nowinę Noiszewskiego. Przez kolejne miesiące chodziłam po Tatrach w ich towarzystwie. To pod ich wpływem, w 1976 r. zapisałam się do Speleoklubu Tatrzańskiego PTTK, gdzie po szkoleniu, uzyskałam kartę taternika jaskiniowego. Brałam udział w wyprawach jaskiniowych do Jaskini Zimnej, Czarnej, Litworowego Dzwonu i in. Po maturze bardziej jednak interesowały mnie narty. Pracując na Hali Gąsienicowej uczyłam się narciarstwa od podstaw. Po dwóch latach jeżdżenia ukończyłam kurs pomocnika instruktora narciarskiego. Podczas mojego urlopu macierzyńskiego turystyka i narciarstwo musiały zejść na plan dalszy, ale gdy dzieci podrosły, w 1994 r. ponownie zrobiłam kurs pomocnika, a następnie instruktora narciarskiego PZN i rozpoczęłam pracę w szkółce narciarskiej. Rok później zapisałam się na kurs przewodnicki, nie myśląc wtedy, że będzie to mój zawód. Chciałam poznać Tatry, a zwłaszcza ich słowacką część, dokładniej w towarzystwie instruktorów.

W 1995 r. uzyskała uprawnienia przewodnika tatrzańskiego, została członkiem Koła Przewodników Tatrzańskich PTTK i podjęła pracę: w sezonach letnich - przewodnicką, a instruktorską w zimie. W ten sposób pracuje do dziś. W 2006 r. została dodatkowo etatowym pracownikiem Tatrzańskiego Parku Narodowego - pełni dyżury w Punkcie Informacji Turystycznej TPN. Po rozpadzie środowiska przewodnickiego w 2000 r., zdezorientowana i zniechęcona przez kilka lat nie należała do żadnej organizacji przewodników. Obecnie jest członkiem Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich im. Klemensa Bachledy; od roku - członkiem zarządu i skarbnikiem stowarzyszenia.

Twierdzi, że nie ma talentów artystycznych, ale od dawna fotografuje na górskich szlakach, tworząc z tych zdjęć dokumentację "na własny użytek". Pytana o pracę przewodnicką, odpowiada: - Od lat prowadzę ludzi w góry. Sam fakt chodzenia z nimi po tatrzańskich szlakach jest już dla mnie przyjemnością. Każdej grupie turystów staram się przekazać część własnych emocji, zachwytów i radości z przebywania w górach. Z satysfakcją obserwuję, że niektórym te moje emocje udzielają się, wtedy osiągamy porozumienie i poczucie wspólnego przeżywania górskiej drogi.

Tekst i fot. JERZY TAWłOWICZ

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/08/02