Zakopane — portal z-ne.pl

Spełniać się w górach

16.08.2007

Spełniać się w górach

Urodziła się w 1949 r. w Świętochłowicach. Miała pół roku, gdy rodzice przenieśli się do Zakopanego. Tu ukończyła szkołę podstawową i Technikum Ekonomiczne (matura w 1968 r.). Po maturze przez rok pracowała w zakopiańskiej PSS. W 1969 r. podjęła studia na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach na Wydziale Techniki. Po dyplomie uzyskanym w 1974 r. przez rok uczyła w szkole przyzakładowej FSM w Tychach. W 1975 r. rozpoczęła pracę pedagogiczną w szkołach zakopiańskich (kolejno ucząc: 2 lata w Liceum Ogólnokształcącym, potem pracując przez rok jako wychowawca w sanatorium na Bystrem a następnie w Zespole Szkół Zawodowych, gdzie przepracowała jako nauczyciel aż do przejścia na emeryturę w 2006 r.).

- Rosłam na Żywczańskim - wspomina. - Rodzice chodzili po Tatrach z moim starszym bratem. To właśnie on wprowadzał mnie potem w prawdziwe góry. Mając 7 lat, zdobyłam Kościelec. To był mój pierwszy szczyt tatrzański. W kolejnych latach były następne. Chodziłam szlakami i poza nimi w towarzystwie brata, a gdy dorosłam dużo tras robiłam samotnie. Od dziecka jeździłam na nartach. Uczyłam się jazdy sama, podpatrując, jak instruktorzy na Wierszykach uczą swoich klientów. Brat zaczął się wspinać, ale mnie ekstremalne drogi taternickie nigdy nie interesowały. Wolałam intensywną, kwalifikowaną turystykę, a lina służyła mi tylko czasem jako sposób na osiągnięcie szczytu. W 1968 roku zostałam członkiem PTTK. Gdy zaczęłam studiować na Śląsku, każdą wolną chwilę spędzałam w Zakopanem i w Tatrach. Uczestniczyłam też w rajdach PTTK, wędrowałam po Beskidzie Żywieckim, po Sudetach, albo zimą jeździłam na nartach w Szczyrku. Kiedy po studiach wróciłam do Zakopanego, za namową Kostka Steckiego zapisałam się na kurs przewodnicki. Nie myślałam nigdy o zawodowej pracy przewodnickiej, ale jako nauczyciel, chciałam móc prowadzić po Tatrach młodzież szkolną.

W 1977 r. uzyskała uprawnienia przewodnika tatrzańskiego i została członkiem Koła Przewodników Tatrzańskich PTTK. Szybko włączyła się w działalność Sekcji Turystyczno-Krajoznawczej przejmując po Kazimierzu Dzióbie organizację wycieczek. Wiele lat prowadziła szkolne koło PTTK. - Przewodnictwa nigdy nie traktowałam jako zawodu - opowiada. - Zawsze było dla mnie uzupełnieniem pracy pedagogicznej, odmianą, relaksem. Prowadziłam w góry młodzież w wakacje i w wolne dni w tygodniu, uczestniczyłam w szkoleniach i obozach przewodnickich.

Turystycznie wyjeżdżała do Bułgarii, Rumunii, dawnej Jugosławii, na Węgry, do Danii i Szwecji. Zwiedzała też Rosję i Gruzję (w tym Kaukaz). Od lat uprawiała turystykę narciarską poza Tatrami, np. w Beskidach. Na swych górskich trasach fotografuje tworząc dokumentację na własny użytek. Wychowana w domu artysty malarza podejmuje własne próby literackie i plastyczne, ale - jak zaznacza - tylko dla siebie. Dziś jest członkiem Klubu Przewodników Tatrzańskich TPN PTTK i (trzecią kadencję) członkiem Zarządu Oddziału Tatrzańskiego PTTK w Zakopanem.

O swoim przewodnictwie mówi: - Idąc z ludźmi na szlak, staram się dawać im własną wizję gór, ale i też brać od nich emocje świeżego spojrzenia na Tatry. Na górskiej drodze ludzie powinni się integrować, współpracować i pomagać sobie. Przewodnik powinien to dyskretnie inspirować, bo przez takie działanie, gdy trwa turystyczna przygoda, można ludzi nauczyć czegoś o nich samych, o życiu i o górach.

Tekst i fot.

JERZY TAWŁOWICZ

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/08/16