Zakopane — portal z-ne.pl

Maluchy na szlaku

22.08.2007

Wczorajsza noc do spokojnych nie należała. Pod wieczór nad Tatrami zaczęło się mocno chmurzyć i wiadomo było, że burza jest nieunikniona. Zresztą meteorolodzy wcześniej ostrzegali, że w Tatrach i na Podtatrzu będą groźne burze. Około godz. 21 strach było wyjść z domu: co chwila potężne błyskawice rozświetlały całe niebo nad górami. Towarzyszyły im silne wichury i gwałtowne ulewy. Pogoda zupełnie nie nadawała się na wyjście, a co dopiero na wyprawę w Tatry.

Iść mimo wszystko

Mimo to młode małżeństwo spod Wrocławia z 2-letnim maluchem w nosidełku zdecydowało się wyruszyć na... Rysy, a może i dalej, jak potem wyjaśniali ratownikom - na stronę słowacką. - Około godziny 20.30 zadzwonili do nas turyści, że są na szlaku pod Rysami i że pogoda się załamała, że nadciąga burza, a oni idą z dzieckiem - relacjonuje Jan Krzysztof, naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Na pomoc rodzinie wyruszył ratownik dyżurujący w schronisku w Morskim Oku, który sprowadził, a raczej zniósł malucha. Turyści byli w połowie Grzędy.

Szczęście mimo woli?

Na szczęście, skończyło się na strachu. Ani rodzicom, ani dziecku nic się nie stało. Ratownik bezpiecznie sprowadził całą trójkę do schroniska.

- Dlaczego turyści, mimo zbliżającej się burzy, mimo późnej pory, postanowili kontynuować trudną w tej sytuacji wędrówkę, naprawdę nie wiem. Z tego, co słyszałem, wielu turystów, którzy mijali tę rodzinę na szlaku, radzili, aby zawrócili. Niestety, nie posłuchali - podkreśla Jan Krzysztof.

Takim zachowaniem oraz zupełnym brakiem rozsądku, wyobraźni i odpowiedzialności za dziecko turyści aż się prosili o nieszczęście. Dobrze, że nic się nie stało. Bo mogło dojść, właściwie na ich własne życzenie, do tragedii.

Nie doszło do niej, ale prokuratora w Zakopanem - poinformowana przez TOPR - zbada, czy doszło do złamania przepisów: narażenia na niebezpieczeństwo zdrowia lub życia dziecka.

Maluch wejdzie wszędzie?

Niestety, takich sytuacji w Tatrach nie brakuje - twierdzą ratownicy.

Widać to gołym okiem na szlaku. Dzieci, nawet kilkuletnie, zabierane są w wysokie, niebezpieczne partie gór, i najczęściej ich rodzice nie troszczą się o asekurację. Już paromiesięczne niemowlaki w nosidełkach zabierane są na wielogodzinne, męczące (często narażone są na deszcz lub słońce) wyprawy górskie. - Nasze uwagi i pouczenia, niestety, nie skutkują - zaznacza Jan Krzysztof.

Według prawa

Przepisy nie zabraniają dzieciom wędrować po górach. Nie ma tu żadnych ograniczeń - co do ich wieku ani wysokości, na której mogą się znajdować. Tu przepisy powinien zastąpić zdrowy rozsądek rodziców. Niestety, z tym u dorosłych bywa różnie...

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/08/22