W tyle za Słowacją
21.09.2007
- Jechałem niedawno do Popradu i naprawdę ze zdumieniem przecierałem oczy. Jaka dynamika rozwoju, jakie niesamowite tempo budowy dróg i całej infrastruktury. A jeszcze nie tak dawno prosili nas, byśmy im pomogli. Teraz budują autostrady, powstają pensjonaty, nowoczesne hotele, campingi, pola golfowe, aquaparki, wyciągi narciarskie - wylicza ze szczerym podziwem Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. - Mają poza tym bardzo dobrze funkcjonujące lotnisko w Popradzie. Parę dni temu mój znajomy wracał do Zakopanego z zagranicznych podróży właśnie przez Poprad. Wylądował na tamtejszym lotnisku i zaraz przesiadł się do nyski, która przywiozła go prosto do Zakopanego...
Burmistrz Majcher przyczyn tak dynamicznego rozwoju Słowacji, a szczególnie rejonu Popradu, upatruje w tym, że na Słowacji obowiązują prostsze niż w Polsce przepisy, które pozwalają południowym sąsiadom na ściąganie bogatych inwestorów z Zachodu.
- Inna na Słowacji jest też struktura własności - wyjaśnia burmistrz. - Tam większość własności należy do skarbu państwa, który może przeznaczyć duże tereny pod inwestycje.
Słowacy inaczej niż my podchodzą też do ochrony przyrody, np. Tatr. Chronią ją bardzo rygorystycznie, jednak nie przeszkadza im to wyznaczać terenów na działalność gospodarczą.
Słowacy, jak podkreśla Andrzej Laszczyk, prezes Polskich Kolei Linowych, umieli sobie w doskonały sposób poradzić nawet z Naturą 2000. Parę lat temu nawet ostrzegali Polaków, by nie włączali całego obszaru Polskich Tatr do sieci Natura 2000. Gdy dowiedzieli się, że nawet Kasprowy Wierch jest w sieci, wręcz pukali się w czoło i pytali, czy aby na pewno polski rząd wie, co robi i czy nie boi się ekoterroryzmu.
- Słowacy nawet w Tatrach mają obszary wyłączone z obszaru Natura 2000 - mówi prezes Laszczyk. - A my co? Mamy teraz protesty ekologów i... hamulec rozwoju całego regionu. Teraz okazuje się, że niemal całe Podhale jest obszarem chronionym. Przed wprowadzeniem Natury 2000 na pozwolenie na budowę czekało się dwa, trzy lata. Teraz nie ma najmniejszych szans, by w takim czasie je dostać (kolejka na Kasprowy czekała na pozwolenie kilkanaście lat - przyp. red.). Nie mówię, żeby inwestować bezmyślnie, ale takie hamowanie rozwoju jest niedopuszczalne.
Burmistrz Zakopanego, mimo że Słowacy wyprzedzają nas pod każdym prawie względem, uważa, że tatrzański region powinien w Unii Europejskiej promować się jako całość.
- Szczególnie teraz, gdy wchodzimy do układu z Schengen i niedługo znikną granice, Tatry w Europie powinny być pokazywane jako jedność. Marką są Tatry, a nie Zakopane czy Poprad - zaznacza burmistrz. - Musimy sprostać rywalizacji ze Słowakami. To nie będzie łatwe zadanie - przestrzega.
Na Podtatrzu też już coś ruszyło... Mamy pierwszy geotermalny aquapark.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2007/09/21
