Zaginął w Tatrach
30.10.2007
W niedzielę nastolatek szedł z rodzicami czerwonym szlakiem prowadzącym z Zakopanego do Doliny Rybiego Potoku. Około godz. 11 w rejonie Psiej Trawki chłopak podjął jednak decyzję o samotnym przejściu do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Z rodzicami miał się ponownie spotkać wieczorem, na parkingu na Palenicy Białczańskiej. Jeszcze około godz. 13.30 rodzice nawiązali ostatni, telefoniczny kontakt z synem. Później już nie było zasięgu. Gdy do godz. 19 chłopak nie dotarł na umówione miejsce, jego ojciec powiadomił TOPR. Przez całą noc z niedzieli na poniedziałek chłopca szukało bezskutecznie kilkunastu ratowników. Rano akcja została wznowiona. Przed południem z lądowiska przy zakopiańskim szpitalu wystartował śmigłowiec, z pokładu którego ratownicy patrolowali rejon Doliny Gąsienicowej i Doliny Rybiego Potoku. W sumie w terenie działało dwunastu ratowników.
- Nie mamy pewności, którą trasę wybrał chłopak. Wiemy, że był dość dobrze wyposażony. Na pewno miał zimowe buty, a być może także raki - powiedział nam wczoraj ratownik dyżurny TOPR.
(KOV)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/10/30
