Śmierć pod Krzyżnem
31.10.2007
Chłopiec zaginął w niedzielę. Ok. godz. 11 rozstał się z rodzicami na Psiej Trawce w Dolinie Suchej Wody Gąsienicowej i zamierzał samotnie przejść do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Jeszcze o godz. 13.30 rodzicom udało się do niego dodzwonić, później telefon już nie odpowiadał. Ponieważ do godz. 19 chłopak nie dotarł na umówione miejsce spotkania na Palenicy Białczańskiej, rodzice powiadomili Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Jeszcze w nocy młodego turysty poszukiwało kilkunastu ratowników. Rano następnego dnia do akcji włączył się śmigłowiec sokół. Ratownicy przypuszczali, że chłopak wybrał szlak przez Dolinę Pańszczycy i Krzyżne. Ponieważ poszukiwania nie przynosiły efektu, TOPR zwróciło się do policji z prośbą o przekazanie informacji pozwalających na zlokalizowanie telefonu komórkowego turysty.
Informacja nie była dokładna, ale potwierdziła przypuszczenia ratowników, zawężając teren poszukiwań do Doliny Pańszczycy i Doliny Pięciu Stawów Polskich. Wczoraj rano wznowiono poszukiwania z udziałem śmigłowca. Ok. godz. 10.20 w jednym ze żlebów opadających z Krzyżnego w stronę Doliny Pięciu Stawów Polskich znaleziono ciało, które odpowiadało opisowi poszukiwanego.
Ze względu na trudność działania w wysokogórskim terenie transport zwłok do szpitala trwał ok. 40 minut. Po południu do Zakopanego przyjechali rodzice, którzy zidentyfikowali 16-latka. Najprawdopodobniej przyczyną śmiertelnego upadku było poślizgnięcie się na stoku.
Tymczasem w poniedziałek późnym wieczorem do centrali TOPR dotarło kolejne zgłoszenie o zaginionym turyście. Tym razem chodzi o 31-latka z Legionowa, który w piątek przyjechał do Zakopanego. Wtedy po raz ostatni skontaktował się z rodziną. Matka mężczyzny twierdzi, że syn zamierzał wybrać się w góry.
- TOPR podjął działania na własną rękę, sprawdzając wszystkie tatrzańskie schroniska. Ponieważ nie przyniosło to rezultatu, ratownik dyżurny powiadomił policję. W tej chwili prowadzimy czynności poszukiwawcze. Nie ma żadnej pewności, że mężczyzna rzeczywiście poszedł w Tatry - powiedziała nam wczoraj Monika Kraśnicka-Broś, rzeczniczka prasowa Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.
(KOV)
Ratunek przez sieć
Podczas zakończonych tragicznie poszukiwań młodego turysty ratownicy TOPR zwrócili się do policji z prośbą o udostępnienie informacji na temat lokalizacji jego telefonu komórkowego. Informacja taka często może uratować życie.
- Policja bardzo sprawnie zdobyła dla nas te namiary, ale były one, niestety, bardzo niedokładne i w zasadzie potwierdziły tylko informacje, które przekazali nam wcześniej rodzice - przyznaje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.
- Specyfika terenu górskiego jest taka, że informacje na temat lokalizacji użytkownika telefonu są bardzo ogólne. Oczywiście w niektórych przypadkach taka ogólna informacja też jest dla nas bardzo cenna.
Od dwóch lat TOPR zabiega o zmianę przepisów telekomunikacyjnych, umożliwiającą przekazywanie ratownikom górskim informacji na temat lokalizacji użytkowników telefonów komórkowych. Na razie takie uprawnienia mają tylko służby ustawowo powołane do ratowania życia i pilnowania bezpieczeństwa, jak policja, Straż Graniczna czy straż pożarna. To za ich pośrednictwem TOPR w uzasadnionych przypadkach otrzymuje takie dane. Procedura trwa jednak dość długo, a w wielu przypadkach liczy się każda minuta.
Zgodnie z obowiązującym obecnie prawem TOPR może otrzymać informacje bezpośrednio od operatorów sieci komórkowej tylko w takim przypadku, gdy ktoś wzywa przez telefon pomocy i kontakt się urywa. Konieczne jest jednak podpisanie z operatorami stosownego porozumienia.
- Udało nam się podpisać porozumienie z jednym operatorem, a w pozostałych przypadkach korzystamy z pośrednictwa policji. Zresztą ta forma z wielu względów bardziej nam odpowiada. Chodzi przede wszystkim o to, że policja bierze na siebie całą odpowiedzialność i wszelkie formalności, a my uzyskujemy czystą informację - przyznaje Jan Krzysztof.
TOPR ma nadzieję, że wkrótce coraz więcej turystów będzie wyposażonych w nadajniki GPS, które w razie wypadku pozwolą im na dokładne zlokalizowanie swojego położenia i powiadomienie ratowników za pośrednictwem telefonu komórkowego.
(KOV)
Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/10/31
