Zakopane — portal z-ne.pl

Zawód i pasja po dziadku

15.11.2007

Zawód i pasja po dziadku

Urodziła się w 1976 r. w Zakopanem. W Poroninie, gdzie się wychowała, ukończyła szkołę podstawową, a następnie Liceum Ogólnokształcące w Zakopanem. Po maturze w 1995 r. podjęła studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak po roku przeniosła się na Akademię Wychowania Fizycznego, na której ukończyła Wydział Rehabilitacji oraz Wydział Wychowania Fizycznego (dyplomy w 2001 i 2003 r.). Po studiach rozpoczęła pracę w szkole podstawowej w Murzasichlu jako nauczyciel WF i pracuje tam do dziś.

- Od dziecka w góry prowadziła mnie mama. Była przecież córką znanego przewodnika tatrzańskiego Henryka Wojasa - wspomina. - Dziadka pamiętam słabo, bo zmarł, gdy miałam 4 lata, ale wspomnienia o nim były zawsze żywe w naszym domu. Od dziecka jeździłam na nartach. W szkole podstawowej uprawiałam narciarstwo biegowe. Trenowaliśmy pod okiem Władysławy Tragarz w LKS Poroniec, biorąc udział w międzyszkolnych zawodach. Samodzielnie po Tatrach zaczęłam chodzić w średniej szkole. Te wypady w góry były przede wszystkim treningiem kondycyjnym, ale piękno tatrzańskich zakątków miało też swoje znaczenie. Z czasem, gdy poznawałam góry coraz lepiej, chodzenie po tatrzańskich ścieżkach stało się moją pasją. Już na początku studiów chciałam w Krakowie wstąpić na kurs przewodnicki, ale się nie udało. W 2001 r. dowiedziałam się, że jest nabór na kurs Stowarzyszenia Przewodników Tatrzańskich w Zakopanem. Chciałam poznać Tatry pod okiem doświadczonych instruktorów. Chciałam też, jak kiedyś mój dziadek, prowadzić tatrzańskie wycieczki. Na kursie, szkolona przez Mietka Ziacha, nauczyłam się podstaw wspinaczki. Mojego przyszłego męża poznałam, pożyczając od niego sprzęt potrzebny na to szkolenie. Teraz wspinaczki tatrzańskie i skałkowe uprawiam w towarzystwie małżonka. Wyjeżdżamy też razem w inne góry. Żałuję tylko, że zaczęłam to robić tak późno.

W okresie studiów na AWF zdobyła uprawnienie instruktora narciarskiego, instruktora pływania i instruktora fitness. Przewodnikiem tatrzańskim została w 2003 r. Dziś uczy w szkole, prowadzi wycieczki, współpracując z biurem turystycznym męża, prowadzi zajęcia fitness dla pań, uprawia turystykę narciarską i górską turystykę rowerową. Jeździła na nartach w Kolorado; wspinając się i chodząc po feratach wraz z mężem poznała kilka rejonów alpejskich (od strony włoskiej, austriackiej i szwajcarskiej) oraz rejon górski wokół Arco w północnych Włoszech; była na rowerowym, górskim obozie w austriackim rejonie Schneeberg; turystycznie zwiedziła kilka krajów europejskich.

Gdy pytam o ukryte talenty, śmieje się: - W dzieciństwie malowałam na szkle. Uczestniczyłam w zajęciach plastycznych w ośrodku kultury w Poroninie. Naszym instruktorem był pan Stanisław Gał. Dziś tylko fotografuję w górach, tworząc dokumentację na własny użytek. Od dwóch lat realizuje wraz z mężem jeszcze jedną pasję - są członkami Polskiego Związku Krótkofalowców.

Tak mówi o przewodnictwie: - Wiem, że przewodnik ma przede wszystkim zapewnić ludziom w górach bezpieczeństwo, ale staram się też wykorzystać czas spędzony na szlaku, aby nauczyć czegoś o Tatrach, o ich unikalnej przyrodzie, krajobrazie, zagrożeniach. Wycieczka ma być odpoczynkiem i zabawą, ale z tego powinna jednak wynikać jakaś refleksja i nauka.

Tekst i fot. JERZY TAWłOWICZ

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/15