Zakopane — portal z-ne.pl

Niedźwiedź to nie jest mały kotek

16.11.2007

Niedźwiedź to nie jest mały kotek

- Było przecież włamanie misia do spiżarni na Hali Kondratowej - przypomina dr Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Niedźwiedź wypchnął okno i wyjazd wszystko, co tylko znalazł. Było też wejście niedźwiedzia do kuchni na Hali Gąsienicowej w Murowańcu. Pamiętam, jak pracownicy schroniska opisywali, jak to niedźwiedź potrafi delikatnie wziąć łapami szklankę herbaty i nie tłucząc jej, wypić płyn duszkiem. Były próby wynoszenia ogromnego gara z zupą z kuchni, gdzie zwierzę na wyciągniętych łapach dźwigało kociołek na zewnątrz.

To są szokujące, ale i fascynujące opowieści. Jednak w rzeczywistości nie są to historie zabawne - wyobraźmy sobie niedźwiedzia buszującego w schronisku. Możemy mówić o wielkim szczęściu, gdy człowiek nie natknie się na zwierzę i nie dojdzie do tragedii. Czy historie takie, jak ta w dolinie Chochołowskiej już się zdarzały?

- Był kiedyś ciekawy przypadek - przypomina sobie Marek Pęksa, główny specjalista ds. ochrony przyrody w Tatrzańskim Parku Narodowym.

- Wczasach, kiedy jeszcze byłem leśniczym w obwodzie Kościeliska. Pamiętam, że kiedyś turysta siedział na przełęczy. Wyszedł mały niedźwiedź. Mężczyzna chcąc zrobić mu zdjęcie, rzucił mu kanapkę. Miś połakomił się na kolejne smakołyki. Złapał zupełnie niewinnie turystę za nogę. Próbował w ten sposób uzyskać kolejną kanapkę. Turysta został ranny, ale nie był to efekt agresji ze strony niedźwiedzia.

Gdyby chciał zaatakować, z nogi nic by nie zostało. Pamiętam, że w tym samym rejonie zaatakowały kiedyś niedźwiedzia wilki. Wtedy niedźwiadek okazał się słabszy od przeciwników i został zagryziony. Zwierzęta pokłóciły się o padlinę.

Przyrodnicy nieustannie apelują do turystów - schodźmy dzikim zwierzętom z drogi. Nie szukajmy kontaktu z dzikimi zwierzętami zamieszkującymi tatrzańskie lasy. Podkreślają, że zwierzyna w Tatrzańskim Parku Narodowym nie czyha na turystów.

- Generalnie nawet niedźwiedź schodzi człowiekowi z drogi - tłumaczy Marek Pęksa. - Nie przepada za kontaktami z nami. Jeśli zaś atakuje, to broni się przed niespodziewanym nadejściem człowieka. Np. w gawrze. Wtedy nie jest to atak, a obrona.

Chociaż zdarzają się śmieszne i fascynujące historie związane z niedźwiedziem, należy pamiętać, że jest to przede wszystkim dzikie zwierze.

W kontakcie z człowiekiem może zachować się w najróżniejszy nieprzewidywalny sposób. Nikt nie jest w stanie tego do końca przewidzieć. Jest tyle szlaków w Tatrach. Nie schodźmy z nich i dajmy zwierzętom trochę spokoju.

PRZEMYSŁAW BOLECHOWSKI

Źródło: Gazeta Krakowska www.gk.pl 2007/11/16