Zakopane — portal z-ne.pl

Po nocnej akcji ratunkowej w Tatrach

16.11.2007

Po nocnej akcji ratunkowej w Tatrach

Chodzi o niedzielną wyprawę z Hali Gąsienicowej przez Zawrat do Doliny Pięciu Stawów. Młodych ludzi w górach zaskoczyła śnieżyca i silny wiatr. Turyści zostawili na szlaku w okolicach Zawratu swojego 20-letniego kolegę Michała M., a sami zeszli do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Chłopak ok. godz. 17 zadzwonił po pomoc. W Tatry wyruszyło trzynastu ratowników TOPR. Niestety, zapadający zmrok nie pozwalał na użycie śmigłowca. Do tego pogarszające się warunki atmosferyczne, intensywne opady śniegu, silny wiatr i wzrost zagrożenia lawinowego sprawiły, że zimowa wyprawa w trudnych warunkach trwała w sumie ponad czternaście godzin. Ratownicy dotarli do niego dopiero w poniedziałek o godz. 3 nad ranem. Sprowadzenie do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich wraz z ogrzaniem i nakarmieniem zajęło prawie 5 godzin. W godzinach rannych, kiedy warunki pozwoliły na użycie śmigłowca wojsk lądowych, wspierającego TOPR na czas przeglądu sokoła - maszyna zabrała ze Stawów ratowników i turystę - lądując przy szpitalu w Zakopanem o godz. 9.40.

- Za narażenie na niebezpieczeństwo czyjegoś życia lub zdrowia grożą nawet trzy lata więzienia - mówi prokurator rejonowy Zbigniew Lis. - Na tym etapie jest za wcześnie na jakiekolwiek przewidywania. Dopiero badamy sprawę, ustalamy, czy można mówić o podejrzeniu przestępstwa.

Prokurator rejonowy dodaje, że brak jest szczegółowych przepisów karnych o narażaniu życia na górskich szlakach, dlatego w takich przypadkach stosuje się ogólny zapis o narażaniu zdrowia i życia innych osób. Zgodnie z nim winni mogą zostać skazani na karę pozbawienia wolności do lat trzech.

(RAV)

Źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/16