Zakopane — portal z-ne.pl

Policzą narciarzy w Tatrach – tych złych i tych dobrych

14.02.2008

Policzą narciarzy w Tatrach – tych złych i tych dobrych

Zimowy wolontariat jest nieco trudniejszy niż letni, bo wymaga od uczestników umiejętności jazdy na nartach i własnego sprzętu. Akcja właśnie rusza i TPN prowadzi nabór ochotników.

Wolontariat w Tatrach to pomysł zaczerpnięty z jednego z parków narodowych w Stanach Zjednoczonych. Na początku sama idea, aby ochotnicy pojawili się w górach, wzbudzała wiele emocji i kontrowersji. Nie zabrakło również negatywnych opinii. Ale w końcu lato minęło i okazało się, że pomysł był strzałem w dziesiątkę. Wolontariusze m.in. liczyli natężenie ruchu turystycznego na Orlej Perci, i kontrolowali, jak sprawdza się tam wprowadzony na części szlaku ruch jednokierunkowy.

Teraz przyszedł czas na zimową akcję. – Głównym zadaniem wolontariuszy będzie liczenie narciarzy ski-tourowych w całym parku – wyjaśnia Szymon Ziobrowski z TPN. – Rok temu przeprowadzaliśmy podobną akcję, ale tylko w rejonie Kasprowego Wierchu. Teraz liczyć będziemy zarówno tych narciarzy, którzy zgodnie z przepisami i poruszają się tam, gdzie wolno, jak i tych łamiących przepisy. Na razie trwa nabór na wolontariuszy przez naszą stronę internetową: www.tpn.pl.

Wiadomo już na pewno, że ochotników zimą będzie mniej niż latem. Składa się na to kilka przyczyn. Przede wszystkim wymagane są umiejętności narciarskie, a i posiadanie własnego sprzętu skitourowego, a ten do tanich nie należy. Wolontariuszy czeka też przeszkolenie.

– Odbędzie się ono w najbliższą sobotę – mówi Szymon Ziobrowski. – Będzie szkoleniem lawinowo-turystycznym i będzie dotyczyć zimowego poruszania się po Tatrzańskim Parku Narodowym.

– Był kiedyś ktoś, kto zabronił latać na paralotni nad Tatrami. Mam nadzieję, że liczenie ski-tourowców nie jest przedsmakiem jakiegoś zakazu – mówi Roman Lipiński z Warszawy. – Choć uważam też, że powinno się nieco ograniczać tych ekstremalnych wariatów w Tatrach i w pewne miejsca zakazać im jeździć. Chce tylko, aby te zakazy dotyczyły wszystkich bez wyjątku.

Pracownikom parku chodzi szczególnie o tych, którzy szukając ekstremalnych doznań schodzą z wyznaczonych tras narciarskich. Tak bywa najczęściej w rejonie Kasprowego Wierchu.

Zdarza się również tak, że tzw. freestylowcy jazdą w niedozwolonych miejscach wywołują lawiny, a to może skończyć się tragicznie.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/02/14