Łysa w rękach TPN
12.04.2008
W najbliższym czasie teren przejścia czekają spore zmiany. Już zlikwidowano tam działającą do niedawna stację benzynową. A w niedalekiej przyszłości ma tam powstać polsko-słowacka informacja turystyczna, baza dla wolontariuszy i parking. To nie koniec pomysłów na zagospodarowanie tego miejsca w Tatrach.
Przekazywanie terenu i budynków przejścia granicznego na Łysej Polanie to symboliczny koniec pewne epoki. Czas, gdy granic w zjednoczonej Europie już nie ma i poszczególnych krajów tak naprawdę nic nie dzieli.
– Aż trudno uwierzyć – wzdycha Wanda Maron z Zakopanego. – Każdy, kto sporo przeżył w czasach PRL-u, nie wierzył w to, że wszystko tak się zmieni. Marzyliśmy o tym, aby granice zniknęły. Przecież kontrola na polsko-słowackich punktach to był horror. Kilka razy brali mnie do osobistej.
Teraz granica ostatecznie przechodzi w zarząd parku.
– To dla nas wydarzenie – nie ukrywa dr Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Skoro nie ma już odprawy granicznej, to i budynki są już niepotrzebne. Zarząd nad obiektami z mocy prawa przejmuje park. Będziemy dla tego terenu prawdziwymi gospodarzami.
Pierwsze zmiany zresztą już nastąpiły. Budynki się wyludniły a i zniknęła mała stacja benzynowa. To jednak dopiero początek.
– To ważne miejsce na szlaku w Tatry czy na Słowację – podkreśla Skawiński. – Chcemy więc tutaj uruchomić informację turystyczną. Rozmawialiśmy na ten temat ze Słowakami i ustaliliśmy, że obsada punktu będzie polsko-słowacka. Chcemy też tutaj zorganizować bazę noclegową dla wolontariuszy. To świetne miejsce dla osób pracujących w rejonie Morskiego Oka.
Pierwsze zmiany TPN chce wprowadzić jeszcze przed długim weekendem majowym. Na Łysej powstanie parking rezerwowy dla turystów wybierających się w stronę Morskiego Oka. Drogowcy już szykują się do takiego poprowadzenia drogi, aby omijała ona stojące budynki i tak zwane zatoczki.
Nie wykluczone, że na przejściu granicznym będziemy mogli dobrze zjeść. TPN bowiem nie wyklucza zorganizowania baru czy restauracji. Jedynie jeszcze na istniejące do dziś prowizoryczne cele w budynkach granicznych nikt jeszcze nie znalazł zastosowania.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/12

