Stają przed sądem, bo zabili misia z TPN
22.04.2008
Prokuratura oskarżyła ich o zabicie zwierzęcia będącego pod ścisłą ochroną oraz o wyrządzenie znacznej szkody w przyrodzie. Całej trójce grożą trzy lata więzienia.
Sprawa budzi już od samego początku ogromne emocje. Zarówno Tatrzański Park Narodowy, jak i zakopiański wymiar sprawiedliwości, zostały zasypane listami od osób żądających surowej kary dla oskarżonych turystów. Teraz o ich winie lub niewinności zdecyduje sąd.
W dramatycznych wydarzeniach, jakie 21 października ub. roku rozegrały się w Dolinie Chochołowskiej łącznie wzięło udział sześć osób: dwie zaprzyjaźnione pary małżeńskie i dwójka przypadkowych świadków, którzy znaleźli się w wtedy na szlaku. Jedno jest bezsporne – dwuletni niedźwiadek został przez turystów utopiony.
Sprzeczne zeznania dotyczą tego czy zwierzę zostało przez turystów zwabione, czy też samo zaatakowało ludzi. Biegły sądowy, który wykonał sekcję zwłok niedźwiadka, stwierdził, że przyczyną śmierci były obrażenia głowy i utonięcie.
Sprawa wyszła na jaw, gdy do zakopiańskiego szpitala zgłosili się turyści mówiąc, że zostali zaatakowani przez niedźwiedzia. Personel szpitala zawiadomił o całej sprawie policję, pracowników TPN i TOPR.
Przyrodnicy z parku znaleźli we wskazanym miejscu zwłoki misia. Okoliczności sprawy przez kilka miesięcy wyjaśniała zakopiańska prokuratura, która ostatecznie postanowiła zarzuty postawić trzem osobom – małżeństwu 24-letniej Jolancie J. i 30-letniemu Michałowi J. oraz Danielowi Sz.
– Nie wszystkim osobom postawiliśmy zarzuty – mówi Zbigniew Lis, Prokurator Rejonowy w Zakopanem. Jedynie tym trzem, w sprawie których materiał dowodowy jasno pokazywał związek pomiędzy ich zachowaniem, a skutkiem w postaci śmierci zwierzęcia. Pozostali turyści są tylko świadkami w sprawie.
Podczas przesłuchania oskarżeni konsekwentnie nie przyznawali się do winy i twierdzili, że działali w stanie wyższej konieczności. Zabijając zwierzę ratowali swoje życie. Wszyscy podkreślali, że byli zszokowani całą sytuacją.
– W czasie schodzenia do Doliny Chochołowskiej spotkaliśmy niedźwiedzia – zeznał Michał J. mieszkaniec Kazanic (woj. warmińsko-mazurskie).
Aby uniknąć spotkania ze zwierzęciem zeszli ze szlaku, ale niedźwiedź szedł za nimi. Nie dokarmiali zwierzęcia, nie robili mu zdjęć. Według relacji turysty, niedźwiadek go zaatakował i ugryzł w udo.
Turyści próbowali zadzwonić na policyjny numer 112, ale nie było zasięgu. Wtedy to oskarżony Michał J. miał powiedzieć że niedźwiadka trzeba utopić. Tę wersję to potwierdzają również inni oskarżeni i świadkowie.
– Myślałam, że nie wyjdziemy z tego cało – wyjaśniała Jolanta J. Dlatego w samoobronie utopiliśmy zwierzę. Cieszyliśmy się po wszystkim, że udało się nam ujść z życiem – mówiła. Jednak przyrodnicy nie dają im wiary.
– Od początku byliśmy sceptycznie nastawieni do tych wyjaśnień – podkreśla dr Zbigniew Krzan, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. Zgadza się jednak, że miś mógł pokąsać ludzi.
– Nawet mały piesek może pogryźć, ale nie sądzę, aby to było realne zagrożenie życia – uważa wicedyrektor TPN
Przemysław Bolechowski
Jak ukarać zabójców niedźwiadka
Roman Krupa, (l. 27), mieszkaniec Witowa.
Jeżeli sąd uzna ich za winnych, powinni raczej zostać skazani na prace społeczne lub karę grzywny. Niekoniecznie na więzienie. Ta sprawa musi być wyjaśniona przed sądem do końca.
Teresa Migiel (l. 34), mieszkanka Zakopanego.
Sąd powinien ich skazać. Bestialsko zamordowali niewinnego niedźwiedzia w Tatrach. To w nich ujawnił się instynkt zwierzęcy. Natura jest od tego, aby decydować o śmierci, a nie oni.
Maria Gruszkowa, (l. 64), góralka z Zakopanego.
Turyści powinni ponieść karę przewidzianą przez prawo. Zabili króla Tatr i zrobili to w TPN, gdzie zwierzęta są u siebie. Niech więc odpracują tę szkodę, jaką wyrządzili.
Łukasz Stępień, (l. 27), handlowiec z Krakowa.
To co zrobili jest straszne. Moim zdaniem nie powinno się im zakrywać w twarzy, tak jak to u nas w kraju jest zwyczajem, ale niech napiętnowanie będzie jedną z kar za to, co zrobili.
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/04/22

