Zakopane zamknie drogę do Kuźnic?
15.05.2008
Wszyscy obawiają się jednak protestów busiarzy i taksówkarzy, dla których kursy do Kuźnic to podstawowe źródło utrzymania. Gra toczy się o spore pieniądze. W szczycie sezonu pod dolną stację kolejki na Kasprowy Wierch przyjeżdża dziennie ok. 2 tys. osób. Przejazd z centrum miasta do Kuźnic kosztuje 3 zł. Bilet powrotny – tyle samo. Nawet zakładając, że nie wszyscy turyści dojeżdżają do Kuźnic busem, to i tak do podziału na kilkudziesięciu prywatnych przewoźników zostaje kwota ok. 10 tys. zł dziennie. Ich miesięczne zyski mogą więc sięgać nawet 300 tys. zł.
W efekcie zamkniętą już od lat dla samochodów osobowych drogą do Kuźnic mkną setki busów i taksówek, a nad placem pod dolną stacją unosi się chmura spalin. Na dodatek wielu turystów lekceważy zakaz ruchu i wjeżdża na teren parku narodowego swoimi samochodami. Straż miejska w sezonie codziennie wystawia po kilkanaście mandatów, ale nic to nie daje.
– Mamy duży problem związany z natłokiem pojazdów wjeżdżających do Kuźnic. Musimy go rozwiązać – nie ma wątpliwości Paweł Skawiński, dyrektor TPN.
Jednym z pomysłów parku jest całkowite zamknięcie czterokilometrowego odcinka drogi z ronda Kuźnickiego pod dolną stację kolejki i zlecenie transportu turystów Polskim Kolejom Linowym. – Koleje mogłyby zorganizować coś na kształt skibusów, które woziłyby turystów pod kolejkę. Koszt transportu można przecież wliczać w cenę wjazdu na Kasprowy – przekonuje Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego.
Władze miasta są jednak pewne, że zamknięcie drogi wywoła protesty. – To nie jest łatwa decyzja. Jeśli zamkniemy drogę, dużo osób straci jedyne zajęcie. Dlatego ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły – podkreśla Solik.
Większość busiarzy, którzy czekają na turystów w centrum miasta, z oburzeniem reaguje na jakiekolwiek wzmianki o zmianach w Kuźnicach.
– Własnym ciałem zablokuję wjazd do Kuźnic – złorzeczy jeden z nich. – Z wożenia turystów utrzymuje całą rodzinę. I jak nagle zamkną drogę, to pójdę na zasiłek dla bezrobotnych.
Busów jest w Zakopanem tak dużo, że nie da się zarobić nażycie jeżdżąc w inne miejsca. Jego kolega dodaje, że przewoźnicy obsługujący tę trasę mają nowoczesne busiki z ekologicznymi silnikami.
Jeżeli droga do Kuźnic zostałaby całkowicie zamknięta dla ruchu samochodowego, mogłyby jeździć nią tylko dorożki lub wozy-fasiągi, podobne do tych, które wożą turystów do Morskiego Oka.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/05/15

