Zakopane — portal z-ne.pl

Chińczycy w Tatrach?

27.06.2008

Chińczycy w Tatrach?

Młodzi ludzie nie mają ochoty dźwigać kamieni czy przez kilka dni spać w namiocie w Tatrach. I gdyby nie twardzi mieszkańcy podhalańskich miejscowości, nie miałby teraz kto naprawiać szlaków w Tatrach. Może się więc za kilka lat okazać, że żart jednego z zakopiańskich radnych, iż czas sięgnąć po Chińczyków, okaże się rzeczywistością.

W Tatrach robota wre. W czasie krótkiego sezonu budowlanego Tatrzański Park Narodowy chce wykonać wszystkie niezbędne remonty szlaków. Tymczasem brakuje ludzi do pracy. – Na razie, na szczęście, mamy rodzime ekipy – mówi Marek Pęksa, główny specjalista ds. ochrony przyrody TPN. – Ale gdyby nie oni, to nie miałby kto naprawiać szlaków. Wcześniej bywało, że zgłaszały się ekipy z Polski, ale prawie zawsze po jednym czy dwóch dniach rezygnowały z pracy. Wszystko trzeba robić praktycznie ręcznie. I jest to naprawdę ciężka praca. W rozrzedzonym powietrzu człowiek się męczy, a w górach, jak to mówią, zawsze jest pod górkę. Czasem trzeba nawet nocować wysoko w górach. Inaczej samo dojście na miejsce pracy zajęłoby kilka godzin. Górale zaś potwierdzają: do tej pracy nadają się tylko miejscowi. Cepry nie dadzą sobie rady.

– Nie ma szans, aby przyjezdny poradził – śmieje się Andrzej Galica z Zakopanego. – Jak to mówią, trzeba mieć parę w rękach i charakter. Słabeusze nie mają szans. No, może Pudzianowski by tu dał radę, ale on przecież ma inną robotę. Tak że górale są bezkonkurencyjni. Pamiętam, że kiedyś miejscowi chcieli pracować przy remoncie szlaku na Babiej Górze. Parę dni próbowali i dali spokój.

Trudnością, jak podkreślają kamieniarze, jest to, że praktycznie wszystko trzeba robić ręcznie. – To jedna z trudniejszych robót budowlanych – mówi Józef Łukaszczyk, współwłaściciel firmy EKO-Rem z Murzasichla. – Trzeba mieć solidną kondycję fizyczną. Czasem tylko może nam pomóc koń. Innego ciężkiego sprzętu po prostu nie ma jak użyć. I trzeba być fachowcem, aby dobrze zrobić czy naprawić szlak i jednocześnie nie narobić zniszczeń w przyrodzie. Jesteśmy firmą rodzinną, i to taka nasza tradycja, że się tym zajmujemy. Cepry jakoś nie garną się do tłuczenia kamieni w Tatrach.

(BOL)

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/27