Pierwszy pracowity weekend toprowców
30.06.2008
Wyjątkowo ładny i słoneczny początek sezonu turystycznego przyciągnął w Tatry tłumy miłośników górskich wędrówek. Pełne były nie tylko tatrzańskie dolinki, droga do Morskiego Oka, ale i te ambitniejsze szlaki. Sporo cudzoziemców wybrało nasze góry na wycieczki, m.in. Węgrzy, Irlandczycy, Anglicy. Niestety, choć warunki były dobre, nie obyło się bez wypadków. Toprowcy wzywani byli nie tylko do kontuzji, ale także i do poważniejszych wypadków.
TOPR apeluje do turystów o wyjątkową rozwagę podczas wypraw w wyższe partie Tatr. Niżej bowiem warunki turystyczne są bardzo dobre. Najgroźniej wyglądał wypadek, do jakiego doszło w sobotę na Szpiglasowej Przełęczy. Turysta poślizgnął się tam na płacie śniegu i spadł kilkadziesiąt metrów w dół. Nieszczęśnika przetransportowano śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala.
– Mężczyzna odniósł poważne obrażenia, ale niezagrażające jego życiu – mówi Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. – Doznał silnych potłuczeń i ran głowy, jednakże – na szczęście – nie są one tragiczne w skutkach. Można powiedzieć, że turysta miał dużo szczęścia, iż tak to się dla niego skończyło.
W tym samym dniu TOPR został wezwany w rejon Rysów, gdzie spadający kamień uderzył 13-letniego chłopca w rękę. Nastolatek został przetransportowany do szpitala, a obecnie sprawdzane są okoliczności zdarzenia. Jedna z wersji mówi bowiem, że dziecko zostało zostawione przez opiekunkę, która poszła dalej do góry.
Ledwie śmigłowiec dotarł do szpitala z nastolatkiem, już dyżurny ratownik czekał z kolejnym wezwaniem. Tym razem chodziło o przetransportowanie spod Kopy Kondrackiej do szpitala turystki, która doznała urazu stawu skokowego. W niedzielę do podobnego zdarzenia doszło na Rysach – wezwano tam śmigłowiec TOPR do turysty, który nabawił się urazu nogi podczas podchodzenia pod szczyt. – Mężczyzna nie był w stanie o własnych siłach zejść na dół – wyjaśnia naczelnik Marasek. Ratownicy desantowali się w pobliżu turysty, opatrzyli go i helikopterem przetransportowali do zakopiańskiego szpitala.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/30

