Zakopane — portal z-ne.pl

Turysto, nie dokarmiaj tatrzańskich żebraków!

30.06.2008

Turysto, nie dokarmiaj tatrzańskich żebraków!

– O, jaka śliczna kaczuszka! Chyba chce, żebyśmy ją czymś poczęstowali. Andrzej, wyjmij ciastka z plecaka. Zobaczymy, może lubi? – turyści przy schronisku w Morskim Oku nie kryją radości z takiego niezwykłego spotkania. Rzucają kaczce parę okruchów i przy okazji fotografują się razem z nią, na pamiątkę. A sprytna kaczka po poczęstunku u jednych turystów zaczyna się wdzięczyć do następnych. Chodzi między ludźmi, choć jest to... dzika kaczka!

Ptak orzechówka czy płochacz – jak twierdzi Zbigniew Krzan, wicedyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego – wcale nie są gorsze od kaczki. – Najpierw się lękają ludzi, bo to jest naturalną reakcją u dziko żyjących osobników, później powoli zaczynają do ludzi podchodzić, przyzwyczajają się, że ci je dokarmiają, a potem zaczynają się domagać „jałmużny” – wyjaśnia dyrektor Krzan.

Głównie te ptaki, które mieszkają w rejonie Morskiego Oka, zamiast zdobywać pożywienie zgodnie ze swą naturą, wolą dostawać je od człowieka. Jednak, jak dodaje Krzan, o ile ptaki człowiekowi krzywdy nie wyrządzą, gdy nie dostaną jedzenia, o tyle zsynantropizowane (takie, które nie boją się ludzi) zwierzęta – a wśród nich zwłaszcza gruby zwierz, czyli niedźwiedź – mogą być niebezpieczne.

– Wiewiórki czy lisy mogą okazać się wściekłe. Często turyści pogryzieni przez nie przychodzą do nas, do TPN, i pytają, czy były szczepione. A my wtedy odpowiadamy oczywiście, że nie były, bo są to zwierzęta dzikie – podkreśla wicedyrektor Parku.

Najgorszym spotkaniem dla turysty jest jednak spotkanie z niedźwiedziem. Pracownicy Parku twierdzą, że wystarczy jedna kanapka zostawiona przy szlaku lub papierek po czekoladzie, by król Tatr przekonał się , że może z borówek przejść na ludzkie jedzenie, nawet fast foody. A umie on doskonale skorzystać na turystach: bez większego wysiłku i chodzenia godzinami po lesie w poszukiwaniu pożywienia może je zdobyć tam, gdzie przeszedł człowiek: na drodze, w kontenerach na odpady, w koszach na śmieci.

– Jakiś czas temu niedźwiedź podchodził do kontenerów ze śmieciami w Morskim Oku i na Włosienicy – mówi dyrektor Krzan. – Dostał on od nas parę klapsów, czyli uraczyliśmy go gumowymi kulami, i na razie znowu żywi się tym, co powinien jeść dziki niedźwiedź.

Niestety, jak podkreśla, taki osobnik, który zakosztował jedzenia turystów, w każdej chwili może zmienić swój behawior. I nie jest to bezpieczna dla niego zmiana zachowania. Kilka lat temu 2-letnia niedźwiedzica, żebrząca na środku szlaku na Rysach, włamała się do słowackiego schroniska, gdzie wypiła słoik śmietany, poszła do odstrzelenia.

– Turyści uważają, że troska o zwierzęta powinna się przejawiać w ich dokarmianiu – mówi Zbigniew Krzan. – Może dokarmianie jest uzasadnione w mieście, ale nie w Tatrach, gdzie żyją dzikie zwierzęta i ptaki. Dokarmianie jest dla nich niebezpieczne, uczy je jednego typu zachowań, a ich naturalny instynkt zbierania pożywienia staje się przytępiony. W Tatrzańskim Parku Narodowym dzikie zwierzęta i ptaki muszą sobie radzić same. Dokarmiając je, robimy im tylko krzywdę.

Zaczął się sezon. Na szlaki wyjdą turyści i tatrzańscy żebracy. Pracownicy Parku apelują, by nie dawać zwierzętom żadnego pożywienia, gdyż mają one co jeść w górach.

Halina Kraczyńska

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/06/30