Widoki dech zapierają
08.07.2008
Wyruszamy spacerkiem z Kuźnic i to najlepiej wczesnym rankiem, aby do schroniska na Kondratowej dojść zanim na szlaki „Droga nad Reglami”, czy „Droga pod Reglami” wyruszą tabuny ludzi. Przy schronisku mały odpoczynek. Dobra herbatka z sokiem malinowym – i rozpoczynamy wspinaczkę. Początkowo idziemy przepiękną halą. Za nami Giewont, przed nami po prawej Czerwone Wierchy, na wprost przełęcz – pierwszy cel naszej wyprawy – na lewo Czuby Goryczkowe. Przed nami podąża grupka turystów, za nami kolejna. Nikt nikogo nie goni. Nikt się z nikim nie ściga. Widać, że są to starzy wyjadacze, bo mają czas na podziwianie przyrody i spokojne pokonywanie kolejnych wzniesień.
Droga zaczyna być mozolna. Wchodzimy w tzw. zakosy, które wyprowadzą nas na przełęcz pod Kopą Kondracką. Nowicjuszowi, który pierwszy raz ją pokonuje, wydaje się, że „hop siup” szybko w górę i jest na szczycie. Nic z tego. Z czasem zakosy się wydłużają, a plecak robi się cięższy. Kilku młodych ludzi, którzy nas dogonili, musiało kilka razy „dychnąć” po drodze, bo się ogromnie zgonili. My po godzinie marszu spokojnie stajemy na przełęczy.
Warto tutaj posiedzieć. Z jednej strony Dolina Kondracka, zamknięta masywem Giewontu, z drugiej słowacka Cicha Dolina, zamknięta masywem Krywania. Tylko wiatr szumi w uszach.
Młodzi ludzie, którzy nas dogonili na szlaku, ledwie dotarli na przełęcz. Już nie decydują się iść w stronę Kasprowego Wierchu, tylko będą pomykać w dół. Niech żałują, bo teraz dopiero zaczyna się frajda dla oczu. Czuby Goryczkowe, Kasprowy majaczący w oddali, na horyzoncie Tatry Wysokie. Idziemy sobie noga za nogą. Podziwiamy nie tylko widoki, ale i przyrodę. Mamy szczęście, bo przy szlaku nagle pojawiły się kozice, które... jak szybko się pojawiły tak szybko zniknęły.
Ostatnie podejście pod obserwatorium na Kasprowym Wierchu i... chyba lepiej szybko wiać na dół, bo na szczycie gęsto i tłoczno. Decydujemy się zejść zielonym szlakiem – wzdłuż kolejki linowej. Mniejszy ruch. Mniejszy tłok. Wieczorem jesteśmy w Kuźnicach. Pogoda była na szóstkę.
Danuta Górszczyk
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/07/08

