Tatrzańskie szlaki dla niepełnosprawnych
19.08.2008
Jakub Sikorski na wózku porusza się od czterech lat.
– Wcześniej schodziłem całe Tatry Wysokie. Przez 14 lat uprawiałem snowboard, jeździłem na nartach – wspomina. – Kocham góry, tak że gdy w ubiegłym roku dostałem wózek elektryczny i mogłem wyjechać z domu, pomyślałem: Jadę w Tatry. No właśnie, w Tatry, tylko gdzie?
Jak dodaje, takie samo pytanie zadaje sobie mnóstwo niepełnosprawnych, którzy przyjeżdżają do Zakopanego. Niestety, w górach nie ma zbyt wielu miejsc, do których mogłaby dotrzeć osoba na wózku lub niewidoma. Do tej pory były to jedynie Gubałówka, Kasprowy Wierch, Morskie Oko i część Doliny Chochołowskiej.
– Ja „zdobyłem” na wózku Dolinę Strążyską i Kościeliską, przejechałem Drogą pod Reglami. Udało się dzięki przyjaciołom, którzy musieli po drodze usunąć kilka kamieni, w niektórych miejscach popchnąć wózek. Ale i tak czasami było to na krawędzi ryzyka, no i skończyło się spaleniem silnika – śmieje się Jakub.
Zauważył jednak, że niewiele brakuje, by na niektóre szlaki bez większych problemów wjechać na wózku. Potem zaczął szperać w internecie. Przeczytał, jak zaczęto przystosowywać trasy dla niepełnosprawnych w Karkonoszach czy na Słowacji. Napisał plan analogicznego projektu dla Tatr polskich, znalazł źródła finansowania ze środków unijnych. Wspólnie z przyjaciółmi powołał Stowarzyszenie Ludzi Pozytywnie Myślących „Konkret”. Młodzi ludzie zapukali do burmistrza Zakopanego, starosty tatrzańskiego, Tatrzańskiej Agencji Rozwoju, Promocji i Kultury, wreszcie do TPN. Wszędzie otrzymali obietnice pomocy.
Parkowcy przygotowują wniosek o dofinansowanie z Unii. Równocześnie wzięli się do działania. – Wygładziliśmy szlak w Kościeliskiej aż na Ornak, tak, że jest przejezdny dla osób na wózkach – zaznacza Marek Pęksa z TPN. – Można też wjechać na Jaszczurówkę, do ośrodka gadów i płazów. Wykonamy tam jeszcze szlak doprowadzający i oznakowanie. Pęksa zaznacza, że po rozmowach z młodymi ludźmi w TPN inaczej patrzy się na problemy niepełnosprawnych. – Teraz gdy np. remontujemy mostki, zastanawiamy się, jak ułatwić im wjazd – mówi. Dodaje jednak, że nawet po modernizacji trakty pozostaną szlakami górskimi, a nie wygodnymi drogami asfaltowymi. Nie wszędzie też będzie możliwe dostosowanie szlaków do potrzeb niepełnosprawnych.
Jakub Sikorski rozumie te ograniczenia. – Kocham góry i gdybym usłyszał, że ktoś chce udostępnić niepełnosprawnym np. Wąwóz Kraków, to jako pierwszy przykułbym się łańcuchami w proteście przeciw koingerencji w tak piękny zakątek! – mówi. – Nie żądamy też, by nam udostępniano szlaki na szczyty czy w miejsca niedostępne. Chcemy tylko tego, co jest możliwe – podkreśla.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/08/19

