Zakopane — portal z-ne.pl

Wakacje w górach nie były spokojne

02.09.2008

Wakacje w górach nie były spokojne

Tylko w samych Tatrach odnotowano trzy ofiary śmiertelne. Ratownicy Podhalańskiej Grupy GOPR zwieźli ze szlaków dwie ofiary. Turyści słabli więc w górach, łamali nogi i dostawali zawałów. Ratownicy i TOPR, i GOPR są przekonani, że dalej nie mierzymy sił na zamiary, a później konsekwencje są tragiczne.

– Nie było dnia bez wyjazdu – mówi Mariusz Zaród, naczelnik grupy podhalańskiej GOPR w Rabce Zdroju. – Łącznie podczas tegorocznych wakacji mieliśmy prawie 100 interwencji. To nie jest tak, że ratujemy jedynie turystów. Dziś pomagaliśmy chociaż by pogotowiu ratunkowemu, przy zwózce mężczyzny, którego przygniótł ciągnik.

Niewiele lepiej było dla ratowników TOPR. Co kilka godzin wsiadali do „Sokoła”, aby nieść pomoc w Tatrach.

– Nie mam jeszcze dokładnych danych co do liczby wypadków, ale była ona podobna jak w ubiegłym roku – mówi Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. – Do akcji wyjeżdżaliśmy po około 70 osób miesięcznie. Średnio wypadały pod dwa wypadki dziennie. Był moment, że awarii uległ śmigłowiec. Przez kilka dni do akcji musieli wyruszać bez jego pomocy.

Jak wspominają, nie obeszło się też bez zgłoszeń wynikłych z głupoty turystów, jak choćby zdarzenie z sierpnia, gdy kobieta z przełęczy pod Kopą Kondracką wysłała swoją 12-letnią córkę samą na Kasprowy Wierch.

W tym roku w miarę spokojnie było na podhalańskich wodach. Do tej pory WOPR odnotował trzy utonięcia.

Józef Słowik

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/02