Zakopane — portal z-ne.pl

Na Orlej Perci jest w tym roku dużo bezpieczniej

04.09.2008

Na Orlej Perci jest w tym roku dużo bezpieczniej

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego przyznają: to zasługa m.in. tego, że na jednym z najniebezpieczniejszych odcinków, od Zawratu na Kozi Wierch, wprowadzono ruch jednokierunkowy.

Orla Perć, wytyczona na początku XX w., cieszy się złą sławą. Zginęło tam 96 osób. Do największej liczby wypadków śmiertelnych – ponad 60 – doszło właśnie w okolicach Zawratu i masywu Koziego Wierchu, czyli tam, gdzie obowiązuje ruch jednokierunkowy.

Tę zmianę wprowadzono w 2007 roku. Podczas ubiegłorocznych wakacji turyści byli zdezorientowani – wielu nie wiedziało o nowej organizacji ruchu na szlaku. Przez letnie miesiące na Kozim Wierchu dyżurowali nawet wolontariusze, którzy zawracali i napominali idących pod prąd. Było też wiele dyskusji, czy eksperyment ma sens. W tym roku okazało się, że ratownicy mają na Orlej Perci o wiele mniej roboty.

Dyrektor TPN Paweł Skawiński jest na razie ostrożny w ocenach. – Po roku nie możemy mówić jeszcze o stałej tendencji, jeśli chodzi o spadek liczby wypadków – zastrzega. – Z pewnością jednak w miejscach, gdzie turyści nie mogą się mijać, jest o wiele bezpieczniej.

Skawiński przyznaje, że w TPN toczy się dyskusja na temat wprowadzenia jednego kierunku na całej Orlej Perci.

– Na pewno poprawiłoby to bezpieczeństwo na szlaku – mówi dyrektor. Doda je jednak, że o ile w przypadku jednego odcinka dość szybko udało się przyzwyczaić turystów do zmian, o tyle wprowadzenie rewolucji na całym szlaku byłoby o wiele trudniejsze.

Taki pomysł budzi wśród miłośników gór ogromne wątpliwości. Podkreślają, że w góry każdy idzie na własne ryzyko i świadom swoich umiejętności. Adam Marasek, zastępca naczelnika Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, twierdzi wręcz, że wprowadzanie w górach ruchu jednokierunkowego nie ma większego znaczenia dla bezpieczeństwa. Zwłaszcza że w historii wypadków na Orlej Perci jest niewiele takich, do których doszło, gdy ktoś chciał ominąć turystę idącego w przeciwnym kierunku.

Przewodnicy tatrzańscy pochwalają jednak pomysł TPN. – Na odcinku między Zawratem a Kozim Wierchem nieraz tworzyły się korki – mówi Maciej Krupa, przewodnik tatrzański. – Teraz ich nie ma, więc to rozwiązanie zdało egzamin.

Turysta, który idzie pod prąd, może zostać ukarany 500 zł mandatem. TPN nie ukarał jeszcze nikogo w ten sposób.

Przemysław Bolechowski

Najtrudniejsze miejsca Orlej

Zawrat (2159 m n.p.m.). Nawet latem często zalegają tam płaty śniegu, na których w ostatnich latach poślizgnęło się, a potem spadło kilkanaście osób.

Mały Kozi Wierch (2228 m). Trzeba pokonać strome, wymagające technicznie zejście, trzymając się łańcuchów i klamer. Szlak biegnie po skałach, na których często nie ma gdzie postawić stopy.

Zejście na Kozią Przełęcz (2137 m, miejsce przodujące pod względem liczby wypadków śmiertelnych). W trakcie schodzenia trafiamy na moment, gdzie na 4-metrowym zrębie skalnym nie ma gdzie postawić stopy, a pod nami jest dosyć duża dziura. Trzeba się wolno opuszczać na łańcuchu, trzymając go mocno w rękach.

Kozie Czuby (2239-2263 m). Strome podejście po łańcuchach i klamrach, z których niektóre są poluzowane.

Przełączka nad Doliną Buczynowską (2225 m) – zejście Żlebem Kulczyńskiego, sypkie podłoże, łatwo o poślizg.

Granaty (2225-2240 m) – mylący szlak, zwłaszcza we mgle. Pomyłka grozi zejściem do Żlebu Drege’a, w którym zwykle giną nieświadomi niczego turyści.

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/04