Kasprowy ciągle jest modny
12.09.2008
Piękna słoneczna pogoda we wrześniu przyciągnęła w Tatry tłumy turystów. Na dodatek zamknięte jest bezpośrednie dojście do Morskiego Oka, więc wszyscy chcą wagonikiem kolejki wjechać na szczyt Kasprowego Wierchu.
Nic więc dziwnego, że przy dolnej stacji w Kuźnicach ustawiają się ciągle długie kolejki, w których, niestety, swoje trzeba odstać, aby wjechać wagonikami na górę. Ale mamy i dobre wiadomości – otóż do tej pory bywało tak, że przegląd starej kolejki unieruchamiał kursy na jesieni prawie na miesiąc. A w tym roku sprawdzenie wszystkich urządzeń zajmie zaledwie kilka dni. Na dodatek przy okazji ładnej pogody cały czas wykonywane są prace wykończeniowe i porządkowe w obrębie stacji na Myślenickich Turniach i na samej kopule Kasprowego Wierchu.
Coraz częściej wrześniowi turyści zapełniają zakopiańskie Krupówki, Dolinę Kościeliską, a obecnie nawet Kasprowy Wierch. Kiedyś we wrześniu pod Tatry przyjeżdżali turyści, którzy woleli w ciszy i spokoju chodzić po Tatrach, a przy okazji korzystać z obniżek cen po sezonie. Okazuje się jednak, że ostatnio coraz więcej osób świadomie wybiera wrzesień na termin swojego wyjazdu. Planują wtedy, że wjadą kolejką na Kasprowy Wierch, licząc, że poza sezonem będzie to łatwiejsze i nie będzie gigantycznych kolejek.
Tymczasem w środę, aby wjechać wagonikiem na szczyt, trzeba było czekać minimum dwie godziny. W miniony weekend , gdy w Tatry wybrały się prawdziwe tłumy, trzeba było czekać jeszcze dłużej!
– To jakiś horror! – denerwował się w kolejce do kolejki w Kuźnicach Jakub Dudek, turysta z Warszawy. – Już gdy jechałem busem i zobaczyłem ten tłum, zrobiło mi się słabo. Ale obiecałem dzieciom, że wjedziemy kolejką i cóż, teraz musimy stać! Sterczymy tu już półtorej godziny, tymczasem kolejka rusza się jak żółw.
Pewno wyjątkowa pogoda spowodowała, że takie tłumy są w Zakopanem. Tu niestety turystom nie wiele można pomóc – Polskie Koleje Linowe mają narzucone przez Ministerstwo Ochrony Środowiska limity. Zgodnie z ustaleniami latem przepustowość kolejki – to zaledwie 180 osób na godzinę i stąd tak długie oczekiwanie. Dopiero w grudniu wagoniki będą mogły wwozić na szczyt 360 osób na godzinę.
Ale pracownicy PKL pocieszają turystów (choć może tych, co musieli odstać swoje w ogonku, to nie pocieszy!), że do tej pory stara kolejka zawsze na jesieni przechodziła miesięczny przegląd techniczny wszystkich jej urządzeń i maszyn. Teraz, po modernizacji, będzie to znacznie krócej trwało.
– Myślę, że to kwestia kilku dni – podkreśla Paweł Murzyn, dyrektor ds. technicznych PKL.
– Każde, nawet nowe auto trzeba co jakiś czas oddawać do przeglądu i tak jest również i z naszą kolejką. Ale to będzie znacznie szybciej przeprowadzone niż w latach poprzednich.
Jak dodaje Murzyn, korzystając z pogody, pracownicy kończą też porządkowanie terenów przy stacjach kolejki na Kasprowy Wierch. Wszystko wskazuje więc na to, że może później jesienią bez problemów będziemy mogli wjechać wagonikiem na szczyt Kasprowego Wierchu i podziwiać panoramę Tatr? Choć, jeżeli w górach pogoda dopisze, to i w październiku do nowej kolejki mogą ustawiać się długie kolejki.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/12

