Czy Giewont wróci w prywatne ręce?
25.09.2008
Część mieszkańców Podhala uważa, że tak jak Gminy Żydowskie, Niemcy czy Zabużanie powinni otrzymać odszkodowanie za utracone przez ich rodziny hale i polany. Teraz pojawiła się dla nich szansa. Wśród górali, w ostatnich dniach, pojawiła się nadzieja, na naprawienia dawnych krzywd. Rząd bowiem przygotowuje projekt ustawy o wypłacie odszkodowań dla wywłaszczonych właścicieli. Przeznaczy na to 25 mld zł. Nawołuje też wywłaszczonych do składania wniosków. Czy i wnioski od górali zostaną wzięte pod uwagę? Tych bowiem może być całkiem sporo. Górale zgłaszają bowiem pretensje do całych niemal Tatr. Chcą odzyskać między innymi Giewont, tereny w Dolinie Pięciu Stawów, w Roztoce, na Łysej Polanie, Morskie Oko, hale – Małej Łąki, Gąsienicową, Goryczkową, Jaworzynę, Filipka, polany – pod Wołoszynem, Kopieniec, Kalatówki, doliny – Strążyską, Białego, schroniska – Murowaniec i Betlejemkę.
Jednak, jak uważa Janusz Czernik, referent w wydziale geodezji starostwa tatrzańskiego, gdzie przechowywano wnioski, są niewielkie szanse, aby dawni właściciele terenów w Tatrach, je odzyskali. Wiele bowiem działek ma bardzo dużo współwłaścicieli, z których część trudno nawet ustalić. Dotychczas zapadła tylko jedna decyzja o zwrocie nieruchomości w Dolinie Kościeliskiej. Starostwo wydało też decyzje w sprawie zwrotu dwóch działek na Palenicy Białczańskiej. Jednak te nie uprawomocniły się. Zostały uchylone przez wojewodę.
– Obecnie wróciły do nas, do ponownego rozpatrzenia – mówi Czernik.
Od lat mówi się na Podhalu, że krzywda górali, którym zabrano kiedyś ziemię, przez pół wieku nie została przez żaden rząd naprawiona. Część bowiem wzięła zapłatę, ale – jak podkreślają górale – była to, nawet jak na tamte czasy, raczej jałmużna, a nie godziwa cena. Płacili tyle za metr, ile kosztowała bułka – wspominają starsi.
Duża część do dziś nie widziała ani złotówki za swą ziemię. Niektórzy co prawda wtedy nie chcieli. Ale wzięliby teraz ich spadkobiercy. Jak na przykład dzieci Józefa Gruloka, który postrzegany jako ostatni bastion, do końca swych 3 ha na Kopieńcu nie chciał państwu sprzedać. A gdy mu je odebrali, pieniędzy nie wziął. Teraz jego spadkobiercy uważają, że państwo, nie tylko im, ale wielu takim jak oni, powinni za stracone ziemie zapłacić i to godnie.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/09/25

