Idąc do Morskiego Oka trafisz na... łańcuchy
08.10.2008
Jak się okazuje, dla części osób trasa ta jest za trudna. Turysta z Tychów, który odwiedził naszą redakcję w Zakopanem, pyta, dlaczego na początku tego ruchliwego szlaku nie ma żadnej tablicy informującej o tym, że jest to szlak bardzo trudny i jednocześnie niebezpieczny.
– Wybrałem się kilka dni temu na spacer do Morskiego Oka – opowiada nam pan Mateusz z Tychów. – Dopiero na Palenicy Białczańskiej dowiedziałem się, że główna droga jest zamknięta i trzeba będzie pójść obejściem. A że pan Mateusz specjalnie przyjechał w góry, aby zobaczyć Morskie Oko, nie zastanawiał się długo, tylko poszedł według drogowskazów. – Byłem przerażony tym, na jakiej trasie się znalazłem. To nie jest szlak dla przeciętnego turysty, a prawie wysokogórska wyprawa. Nie wiem jak, ale udało mi się ją pokonać w jedną stronę. W drugą już nie ryzykowałem. Wiedziałem, że jej po raz drugi nie pokonam. Miałem do wyboru, albo pozostać do końca remontu w schronisku, albo zaryzykować i zejść zamkniętą drogą licząc, że nikt nie wlepi mi za to mandatu – mówi turysta z Tychów.
Pan Mateusz uważa, że park przed wejściem na szlak, którym obecnie wiedzie obejście do Morskiego Oka, powinien ustawić tablicę z ostrzeżeniem o utrudnieniach na trasie. Między innymi o łańcuchach, czy ruchomym piargu, a przede wszystkim o leżącej na trasie sporej warstwie śniegu. Pracownicy TPN odpowiadają, że nie można całych Tatr zastawić tablicami. – Rocznie park odwiedzają nawet 3 miliony turystów – mówi Zbigniew Krzan, wicedyrektor TPN.
– Dla jednych dana trasa jest prosta, a dla innych ekstremalnie trudna. Jeżeli więc znajdziemy się w zbyt trudnym dla nas terenie, zawsze trzeba zawrócić. Z kolei ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego radzą, aby przed wyjściem w góry dobrze przeczytać mapę. Zaglądnąć do przewodnika lub dokładnie popytać w punktach informacyjnych, których nie brakuje. Nawet zajrzeć do placówki TOPR-u. – Ten ktoś pretensje powinien mieć do siebie, że wybrał szlak powyżej swoich umiejętności – podkreśla Adam Marasek, ratownik TOPR. – W tej chwili dojście do Morskiego Oka to prawdziwy górski szlak. Nie można tam iść w sandałach czy adidasach i lekko ubranym. Tak już wkraczamy w wysokie góry. Już nie ma zabawy.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/10/08

