Polscy ekolodzy się boją, że Słowacy zniszczą Tatry
23.10.2008
Sprawą zainteresowało się polskie Ministerstwo Środowiska. Tymczasem Słowacy nie uważają, że robią coś złego.
– Cały ten szum w Polsce powstał z czystej zazdrości! – mówi oburzony Jan Bosnovic, dyrektor Narodowego Centrum Turystyki Słowacji w Warszawie.
Jak już pisaliśmy, słowaccy inwestorzy zamierzają w tym sezonie zimowym oddać do użytku wartą 50 milionów euro infrastrukturę narciarską – trasy, wyciągi, kolejki, hotele, baseny, restauracje. Większość zmodernizowanych lub nowo powstałych ośrodków znajduje się w samym sercu Tatr, m.in. w Szczyrbskim Plesie i w Tatrzańskiej Łomnicy.
Polscy ekolodzy twierdzą, że tak duża ingerencja w środowisko nie pozostanie bez wpływu na całe Tatry, również nasze.
– Tak potężne inwestycje w tym wyjątkowym terenie zaszkodzą zwierzętom na nim żyjącym – zauważa Radosław Ślusarczyk, przedstawiciel Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. – Jeżeli do tego dołożymy ostatnie silne zmiany klimatyczne, skutki mogą być katastrofalne.
Ekolodzy zapewniają, że są gotowi uczestniczyć w akcjach protestacyjnych, czekają tylko na sygnał od bratnich organizacji słowackich. – Zamierzamy się spotkać z dyrekcją Tatrzańskiego Parku Narodowego, by omówić wspólne działania. Poradzimy się prawników w sprawie złożenia skargi do Komisji Europejskiej – mówi Ślusarczyk.
Ślusarczyk ma świadomość, że ich działania będą utrudnione – chodzi bowiem o prace na obszarze obcego państwa. To samo twierdzi dyrektor TPN Paweł Skawiński. Mimo to uważa, że inwestycjami w słowackich Tatrach powinna się zainteresować Komisja Europejska.
– Prace prowadzone są w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru chronionego programem Natura 2000 – podkreśla Skawiński.
Tymczasem dyskusja przeniosła się już na łamy słowackich dzienników. Inwestorzy nowych tras zorganizowali nawet specjalne konferencje prasowe, podczas których zapewniali, że prace nie zaszkodzą przyrodzie.
– Wy, Polacy, zazdrościcie nam, bo sami nie możecie inwestować, ponieważ wpisaliście całe Tatry do Natury 2000! – twierdzi Bosnovic. – Tak samo było przy basenach geotermalnych. Też nam zazdrościliście! – mówi Bosnovic. Zapewnia, że inwestycje w Tatrach są zgodne z przepisami. – To było pięć lat ciężkich uzgodnień! – tłumaczy.
– Przyroda to nasze oczko w głowie. Zdajemy sobie sprawę, że bez niej turystyka nie istnieje. Mimo tych zapewnień nasze Ministerstwo Środowiska chce się zaangażować w sprawę i być stroną podczas opracowywania raportu o wpływie słowackich inwestycji na środowisko. – Nasz obszar Tatr jest mały i musimy o niego dbać. Chcemy się przyglądać pracom w Tatrach słowackich – podkreśla Elżbieta Strucka, rzeczniczka resortu.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/10/23
