Morskie Oko dla niewidomych
08.11.2008
Starostwo tatrzańskie planuje natomiast kolejne prace – m.in. położenie nowej nawierzchni, odwodnienie całej drogi oraz przystosowanie jej tak, by mogły z niej korzystać osoby niewidome. Problemem pozostają jedynie pieniądze, albowiem koszt remontu będzie wysoki.
To, co udało się w tym roku zrobić na drodze do Morskiego Oka, to zaledwie początek tego, co należy wykonać w najbliższym czasie. Przede wszystkim trzeba jak najszybciej przeprowadzić odwodnienie całej drogi, a nie tylko na odcinkach już uszkodzonych przez osuwiska.
– Jeśli tego nie zrobimy, za kilka lat woda zabierze drogę winnych miejscach – podkreśla starosta tatrzański Andrzej Gąsienica Makowski. – Oczywiście, problemem są pieniądze. Liczymy jednak na wsparcie z zewnątrz. Trasa do Morskiego Oka to nie jest zwykła droga powiatowa. Tamtędy rocznie wędruje prawie milion osób i jest wizytówką całego regionu. Chyba nie powinniśmy dopuścić do tego, aby była obrazem nędzy i rozpaczy?
Starostwo prowadzi więc rozmowy m.in. z marszałkiem województwa małopolskiego, w sprawie ewentualnego dofinansowania. To przecież szlak wyjątkowy. Korzystają z niego nie tylko turyści, ale i rodzice z dziećmi w wózkach czy osoby niepełnosprawne.
– Złożyliśmy projekt przystosowania drogi dla osób niewidomych – informuje starosta tatrzański. – Będzie wbudowana specjalna żerdź, która umożliwi takim osobom samodzielną wycieczkę. Szacujemy, że na wszystkie niezbędne prace oprócz nawierzchni potrzeba minimum 8 milionów złotych. Potem zaś pomyślimy o nowej nakładce asfaltowej, ale z tzw. asfalto-betonu, aby nawierzchnia była bardziej odporna.
Starostwo zapowiada też, że wtedy konie ciągnące góralskie furmanki będą musiały mieć specjalne gumowe nakładki na podkowy. Dementuje pogłoski, jakoby planowano przy drodze do Morskiego Oka montowanie latarni.
– Dajmy i niedźwiedziom pospacerować wieczorem po tym szlaku – żartuje Andrzej Gąsienica Makowski.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/08
