Turystyczne oblężenie pod Tatrami
10.11.2008
– Przyjechaliśmy z Krakowa, gdzie jest buro i ponuro. W ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na wypad w Tatry, bo usłyszeliśmy w radiu, że pogoda tutaj wspaniała, wręcz złota polska jesień. No, w górach, to może nie tak do końca! Ale nie mamy co narzekać, bo jest pięknie, choć wieje i słońce nie zawsze świeci – mówi spotkana w Dolinie Kościeliskiej Maria Lubaszko.
W tej najpiękniejszej dolinie jak na tę porę roku – prawdziwe tłumy. Najwięcej było rodzin z małymi dziećmi. Sporo wędrowało też młodych ludzi, którzy szli do schroniska, by tu przenocować i w następny dzień ruszyć dalej.
– Idziemy do schroniska Ornak, liczymy, że się jeszcze załapiemy na nocleg, choć nasi znajomi telefonowali nam, że jest komplet i tylko możemy liczyć, że ktoś z tych, co zarezerwowali miejsce, nie dojedzie – tłumaczy Monika z Piotrem, para studentów ze Śląska, która zamierzała zdobyć nazajutrz Kończysty Wierch.
Drogą do Morskiego Oka, otwartą na ten weekend, szły jeszcze większe tłumy. Ulicą Oswalda Balzera w sobotę od rana ciągnął sznur samochodów z całej Polski. Wczoraj ruch był jeszcze większy. Ratownicy TOPR ostrzegają, że wysoko w Tatrach, np. na Orlej Perci jest bardzo ślisko.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/10

