Zakopane — portal z-ne.pl

Pies lawinowy jest lepszy niż detektor

22.11.2008

Pies lawinowy jest lepszy niż detektor

Tak więc ratownicy i ich psy trenowali wspólnie formę w Alpach. Wszystko po to, aby jeśli tylko zima na dobre zawita w polskie Tatry być gotowym do ewentualnej akcji na lawinisku.

– U nas zima często nadchodzi bardzo gwałtownie – przypomina Tomasz Gąsienica Mracielnik, przewodnik psa Orkana, uczestnik szkolenia.– Momentalnie tworzy się pokrywa o grubości 60-80 centymetrów i chwilę potem może zejść lawina. A poprzez to szkolenie możemy powiedzieć, że jesteśmy lepiej przygotowani do sezonu zimowego.

TOPR ma osiem psów lawinowych. W tym czynnych zawodowo jest tylko piątka. Pozostała trójka to już emeryci lub psy które są jeszcze w trakcie szkolenia.

– Pies na lawinisku wciąż jest niezastąpiony – podkreśla Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. – Co prawda można już kupić czy wypożyczyć tak zwane detektory lawinowe, ale rzadko zdarza się, aby turyści idąc w góry brali ze sobą taki sprzęt. W Tatrach używają go prawie wyłącznie ratownicy TOPR i niektórzy przewodnicy wysokogórscy.

Szacuje się, że dobrze przeszkolony pies na lawinisku jest w stanie zastąpić czterdziestu ludzi. Stąd TOPR cieszy się z posiadanych czworonogów.

Szkolenie psów ani do łatwych, ani do tanich nie należy. Przewodnicy mówią, że wyszkolenie psa to minimum dwa lata pracy i koszt 30 tys. zł.

– Najpierw psa uczy się posłuszeństwa – tłumaczy Jerzy Maciata, przewodnik psa Vero. – Dopiero potem rozpoczyna się szkolenie specjalistyczne. Praca polega głównie na zabawie. Bawimy się z nim chowając jego ulubioną zabawkę pod śniegiem. Potem zakopuje się przewodnika, aż na końcu psy szukają tak zwanych pozorantów. Tak przygotowany pies wyjeżdża na akcje razem z ludźmi.

– Kiedyś w Dolomitach, na moich oczach, podczas poszukiwań przysypanego narciarza pies znalazł go, zanim zlokalizowano go przy pomocy detektorów. Uratował mu życie – mówi Jerzy Maciata.

Psy pracujące w TOPR muszą nie tylko mieć odpowiedni węch i dobre warunki fizyczne, ale muszą też być odporne psychicznie. Akcje ratunkowe prowadzone są bowiem z użyciem sprzętu zmechanizowanego. Pies musi bez lęku siadać i jechać z przewodnikiem skuterem śnieżnym czy śmigłowcem. W czasie desantowania na lawinisko zarówno ludzi, jak i psy opuszcza się w uprzęży ze śmigłowca.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/11/22