Zranił go odłamek
15.12.2008
Pogoda na szczęście w sobotę była „lotna”, więc ratownicy z lekarzem bardzo szybko dostali się na miejsce zdarzenia śmigłowcem. Niestety, jest to zastępcza maszyna, więc nie było możliwości wciągnięcia poszkodowanego na linie do śmigłowca. Pozostał transport w noszach nad Czarny Staw Gąsienicowy. Co prawda stan rannego był stabilny, ale ratownicy zmagali się z czasem.
– Jeśli nie uda się znieść taternika do godz. 16, to nie będziemy mogli już użyć śmigłowca – tłumaczył w sobotę w czasie akcji Roman Szadkowski, dyżurny ratownik TOPR. – O tej porze będzie za ciemno na lot.
Na szczęście udało się zdążyć przed zmrokiem i ranny został przetransportowany do szpitala, gdzie lekarze wyciągnęli ze stopy feralny kawałek skały.
– To nie lekkomyślność, a normalne zdarzenie wpisane w taternictwo – mówi Marcin Józefowicz, ratownik biorący udział w akcji. – Znamy tych ludzi, to doświadczone osoby. Tutaj nie zaniedbano niczego. Poszkodowanemu i tak udało się uchylić przed spadającymi innymi odłamkami. Ten jeden kamień jednak trafił.
Kościelec to jeden z najpopularniejszych wśród taterników szczytów w polskich górach.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/15
