Narciarze idą pod lupę
27.12.2008
Wciąż bowiem, pomimo oznakowania tras tyczkami i chorągiewkami, znajdują się amatorzy jazdy na nieprzygotowanych stokach.
W Tatrach rozpoczyna się właśnie drugi sezon narciarski, w którym zmodernizowana kolejka linowa na Kasprowy Wierch może przewozić nie 180 osób na godzinę, a dwa razy więcej. Dotyczy to okresu od 15 grudnia do 27 kwietnia, kiedy z tras w rejonie Kasprowego korzystają narciarze. Zwiększona przepustowość kolejki, choć początkowo budziła obawy przyrodników, jak się okazuje nie spowodowała tłoku na trasach w kotle Goryczkowym i Gąsienicowym.
– Nie ma dramatycznego wzrostu liczby narciarzy na Kasprowym Wierchu – przyznaje Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Z szacunków wynika nawet, że 40 procent pasażerów, jakich wywozi na Kasprowy Wierch kolejka, to turyści, którzy chwilę popatrzą na panoramę Tatr i wracają.
Problem jednak stanowią narciarze. Park, aby ograniczyć zjawisko wychodzenia narciarzy poza wyznaczone trasy, zwrócił się do Polskich Kolei Linowych, aby jeszcze dokładniej odgrodzić teren narciarski.
– Zrobiono to przy pomocy tyczek i specjalnych taśm – mówi dyrektor Skawiński. – Chcemy w ten sposób zdyscyplinować tzw. freerajdowców, czyli tych których nudzi jazda na przygotowanej trasie i chcą zakosztować mocniejszych wrażeń na świeżym śniegu. Widać to zarówno u snowboardzistów, jak u narciarzy. Zapowiadamy więc, że będziemy surowo karać tych, którzy łamiąc przepisy będą schodzić z trasy.
Przyrodnicy tłumaczą, że chodzi o ochronę przyrody. Trasy narciarskie są tak przygotowane, aby narciarze nie niszczyli podłoża roślinno-glebowego. Poza tymi trasami człowiek może wyrządzić ogromne zniszczenia.
– Chodzi nam też o kozice, które zimą, walcząc o przetrwanie, nie powinny być płoszone przez narciarzy – tłumaczy Skawiński. – Chodzi również o cietrzewia, a na wiosnę o świstaki.
Narciarzy na Kasprowym Wierchu pilnować będą mieszane patrole straży parku, policji i straży granicznej. Niezdyscyplinowani będą mogli dostać mandat w wysokości nawet do 500 zł. Park będzie również kontrolował nartostrady z Kasprowego do Kuźnic i sprawdzał czy narciarze nie pochodzą w górę. To bowiem naraża zjeżdżających w dół na poważne wypadki. Niestety, subkultura freestylowców na pewno nie będzie łatwa do opanowania.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2008/12/27

