Polak zginął w lawinie w Dolinie Rohackiej
05.02.2009
Polski turysta z Bielska-Białej we wtorek po południu wybrał się na nartach do słowackiej Doliny Rohackiej. Kiedy nie wrócił o umówionej godzinie, jego żona zaalarmowała słowackich ratowników. Podczas przeszukiwania wskazanego rejonu ratownicy natknęli się na ślady nart i tak doszli do lawiniska w rejonie stawów. Lawina była na tyle spora, że śnieg wpadł do jednego z nich.
Jak mówi Adam Marasek z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, rejon, gdzie zginął Polak, nie jest wyjątkowo wymagający. – Jednak zimą wszędzie w Tatrach jest niebezpiecznie. Tego dnia przyszło ocieplenie i śnieg stał się niestabilny – zaznacza Marasek.
W polskiej części Tatr ski-alpinizm również jest popularny.
– Głównie w rejonie Kasprowego, w Dolinie Kondratowej czy na trasie przez Zawrat do Pięciu Stawów – mówi ratownik. Podkreśla jednak, że aby wędrować na nartach po Tatrach, trzeba mieć spore doświadczenie i umiejętności, głównie w ocenie zagrożenia lawinowego.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/05
