Pięć Stawów odcięte od świata. Tatry zasypane
17.02.2009
Od minionego czwartku w Tatrach prawie bez przerwy sypie śnieg, i to intensywnie. Zasypał większość szlaków i nawet popularne ścieżki dziś są nieprzetarte. – W górach jest wyjątkowo niebezpiecznie! Został ogłoszony czwarty, w pięciostopniowej skali, stopień zagrożenia lawinowego – ostrzegają ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Co to oznacza? Że możliwe jest samorzutne schodzenie dużych lawin.
– Obecnie bezpieczne pozostają jedynie reglowe dolinki – stwierdza Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. – Poza górną granicę lasu radziłbym nie wychodzić, bo jest już bardzo groźnie. Niebezpiecznie jest nawet na Kasprowym Wierchu, gdzie trasa narciarska w Kotle Gąsienicowym została z powodu lawin zamknięta – ostrzega naczelnik TOPR.
Groźnie jest też na drodze do Morskiego Oka, gdzie z powodu zagrożenia lawinowego przestały kursować sanie góralskie. Szczególnie niebezpiecznie jest w Żlebie Żandarmerii – tu lepiej skorzystać z obejścia zimowego. W tatrzańskich schroniskach załamują ręce, bo warstwa śniegu sięga już niemal pod gont, a końca opadów nie widać. Większość schronisk jest odcięta od świata.
– Tylko drogi do kilku schronisk, m.in. w Dolinie Kościeliskiej, Chochołowskiej, na Kalatówki są przetarte – twierdzą parkowcy z TPN. Pozostałe szlaki w części reglowej Tatr są niedostępne, nic dziwnego, że w schroniskach jest pusto.
– Już teraz jest bardzo źle, a jeśli tak dalej będzie sypać, to dla nas tragedia! – słyszymy w schronisku „Murowaniec” na Hali Gąsienicowej. Tam, jak to się ostatnimi laty nie zdarzało, można dojść tylko od Brzezin. Nawet Skupniowy Upłaz i dolina Jaworzynka są zagrożone. Nie lepiej jest w Morskim Oku.
– Jest bardzo lawiniasto! Dookoła nas schodzą lawiny pyłowe – opisują nam dramatyczną sytuację w schronisku Morskie Oko. Najgorzej jest w najwyżej położonym tatrzańskim schronisku – w Pięciu Stawach. – Strasznie u nas dużo śniegu, po pas! Szlaki wszystkie wokoło zasypane, nie można do nas dojść i sypie cały czas! Zaspy są na kilka metrów – mówią pracownicy schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Gości obecnie nie mają.
– Gdy ludzie tylko usłyszeli, że jest czwarty stopień zagrożenia, to przestali przychodzić – mówi Marta Krzeptowska ze schroniska w Pięciu Stawach. – Ale zapasy mamy na całą zimę – dodaje.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/17

