Przed lawiną nie uciekniesz!
20.02.2009
Wie coś o tym Franciszek Spytek, ratownik TOPR, przewodnik, którego w 1972 r. porwała lawina. – Najpierw usłyszałem takie potężne sapnięcie, jakby całe Tatry odetchnęły z ulgą. Poszło na mnie czoło – wspominał po latach pan Franciszek. – Wbiło mnie w to czoło lawiny jak w imadło. Nawet powieka mi nie drgnęła. Przesunęło mi się przed oczyma jak w kalejdoskopie całe moje życie. Ale ani diabła, ani żadnych aniołków nie widziałem! Nie czułem strachu, tylko taki straszny żal, że tyle jeszcze w życiu miałem zrobić, a tu trzeba odchodzić, ledwo człowiek skończył 32 lata. Próbowałem złapać powietrza i ten film o moim życiu nagle się urwał.
Pan Franciszek był prawie 2 metry pod śniegiem. Ratownicy odkopali go po kilkudziesięciu minutach.
Niestety, takich cudem ocalałych z lawiny jak pan Franciszek nie ma wielu. Większość ginie pod zwałami śniegu – na skutek obrażeń lub uduszenia.
– Przed lawiną nie uciekniesz! – ostrzega Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. – Nieważne, jakim dysponujesz sprzętem czy doświadczeniem.
I o tym powinni pamiętać wszyscy turyści, którzy przyjechali teraz na ferie i wybierają się w góry. Szczególnie teraz, bo warunki w Tatrach są fatalne.
– Jest ogłoszony czwarty stopień zagrożenia lawinowego, najlepiej więc nie wychodzić poza górną granicę lasu. Niebezpieczny jest również rejon Morskiego Oka, lepiej się tam też nie wybierać – radzi Krzysztof. – Miejsc do chodzenia i tak pozostaje sporo, bo bezpieczne są dolinki reglowe. Obecnie w górach leży gruba warstwa świeżego, niezwiązanego z podłożem śniegu, który w każdej chwili może zejść.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/20

