Wietrzny problem restauracji na Kasprowym Wierchu
26.02.2009
– Jeśli nawet jakiś śmiałek tu się zapodzieje, to niestety nie będzie miał okazji zjeść ciepłego posiłku – potwierdzają pracownicy pizzerii Dominium, która serwuje potrawy na szczycie. Przyznają że zdarzały się takie sytuacje, kiedy wiatr unieruchamiał restaurację.
– Na Turbaczu zauważyłem kiedyś wywieszkę, że w schronisku podaje się gorący... wrzątek, ale jeszcze nigdy nie widziałem, by ktoś informował o takim meteorologicznym kłopocie jak ten, że lokal nie jest otwarty z powodu wiatru – śmieje się 44-letni Jarosław Urbanek, pracownik zakładu energetycznego ze Śląska. W samo południe przyjechał kolejką PKL na Kasprowy z rodziną. Pogoda nie dopisywała, więc wszedł do restauracji. Omal się nie udławił ze śmiechu widząc dziwną wywieszkę. Żartuje, że może jeszcze spotka się z sytuacją, iż bar na mazurskich jeziorach będzie zamknięty z powodu wściekle gryzących komarów, a knajpka nad morzem ze względu na nisko latające mewy. – Wydawało mi się, że górale nie boją się niczego, ale teraz widzę, że wiaterek może ich wystraszyć. I dziwię się, że nie znaleźli dotąd sposobu, by nawet gdy wieje halny, trochę regionalnych potraw i dobrego piwa wynieść na szczyt Kasprowego – mówi Urbanek.
Artur Drożdżak
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/02/26

