Jak w Tatrach karać narciarzy
06.03.2009
Cała sprawa wywołała ogólną dyskusję, czy karanie przez Straż Parku i policję narciarzy jeżdżących w Tatrach poza trasą narciarską to dbałość o przyrodę czy przykład urzędniczej nadgorliwości. Ukarana niedawno trójka narciarzy to znani zakopiańczycy i zawodnicy tzw. freeridowcy. Wszyscy dostali najwyższe możliwe mandaty i byli przesłuchiwani przez straż i policję. Młodzi ludzie przyznają, że jeździli poza trasą, ale nie wiedzieli, że znajdują się w miejscu, gdzie śpi niedźwiedź.
Narciarze mają pretensje do parku, że zostali potraktowani jak przestępcy. – Zorganizowano całą akcję, aby gonić trzy osoby, które zawodowo zajmują się narciarstwem freeridowym – mówi Andrzej, jeden z ukaranych. – Użyto do tego Straży Parku, funkcjonariuszy policji i Straży Granicznej. Zwieziono nas do siedziby parku i tam mnie jako jedynemu zrobiono rewizję osobistą.
Cała trójka ma zapłacić po 500 złotych mandatu. Zakopiańczycy odwołali się do dyrektora parku, ale ten podtrzymał wysokość kary.
– Jeśli się z nią nie zgadzali, powinni odmówić przyjęcia mandatu i wtedy sprawę rozpatrzyłby sąd – mówi Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Dla mnie naruszanie spokoju niedźwiedzia w jego legowisku jest skandaliczne. Może ci młodzi ludzie nie wiedzieli o tym, ale my nie zamierzamy informować, gdzie znajdują się niedźwiedzie gawry. Może inaczej zakończyłaby się cała sprawa, gdyby nie to, że dwójka z nich nie chciała okazać dokumentów i wtedy ich obszukano. Czy to jest traktowanie kogoś jako przestępcę?
– Ja dość krytycznie podchodzę do całej akcji prowadzonej przez park – przyznaje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. – Chodzi przede wszystkim o formy, jakie przybrała. Oczywiście, należy chronić przyrodę, ale czy należy organizować pościgi za narciarzami? Uważam, że powstała sytuacja musi znaleźć jakieś rozwiązanie, bo łapanie, legitymowanie narciarzy i angażowanie do tego policji nie jest dobrym pomysłem.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/03/06

