Zakopane — portal z-ne.pl

Zasypało drogę do Morskiego Oka

04.04.2009

Zasypało drogę do Morskiego Oka

W miejscu zazwyczaj obleganym przez tysiące turystów od kilku dni jest wyjątkowo pusto, bowiem samo dojście nad staw wymaga większego wysiłku i wyjątkowej ostrożności. Choć jeśli ktoś zdobędzie się na ten wysiłek, na pewno nie będzie żałował, bowiem Morskie Oko wciąż zamarznięte wygląda pięknie. A i panoramę Tatr można podziwiać nie w tłumie, a prawie w samotności.

– Jak zajrzy do nas góra cztery pięć osób, to uważam, że jest całkiem nieźle – mówi Maria Łapińska, kierowniczka schroniska w Morskim Oku. – Ludzie mają problem z dotarciem, bo lawina, która zeszła, i to prawie pod zimowe obejście, naniosła na drogę tak ogromne ilości śniegu i drzew, że trudno jest cokolwiek ruszyć. Sami zdołaliśmy usunąć drzewa z powierzchni lawiniska. Dzięki temu możemy zaopatrzenie dla schroniska dowozić skuterem.

W przyszłym tygodniu planowany jest atak na lawinisko. Do akcji będzie włączony ciężki pług wirowy, będzie również drużyna drwali, która będzie usuwać zalegające na drodze powalone przez lawinę drzewa. Kierownictwo schroniska liczy, że drogę uda się udrożnić jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy.

Tymczasem od 1 kwietnia kursują do Włosienicy góralskie fasiągi. Koniem można przejechać większą część trasy. Resztę – zawaloną śniegiem – trzeba obejść.

– Na razie nie ma chętnych – mówi nam pan Andrzej, jeden z fiakrów. – Jest wyjątkowo mało ludzi. Może to przez pogodę, która ostatnio była fatalna. Tak ponurego marca nie było od wielu lat. Liczymy, że teraz, jak świeci słońce i podniosła się temperatura, będzie ich więcej. Przyjeżdżający na Palenicę Białczańską, aby dojść do Morskiego Oka, są zdziwieni, że podczas wyprawy czeka na nich nadal zimowe obejście.

– Jesteśmy z dzieckiem, myśli pan że 5-letni chłopiec dojdzie? – zastanawia się Marta Paluch, mieszkanka Krotoszyna. – Nic nie wiedzieliśmy, że czekają nas jakieś utrudnienia. Jeśli nie damy rady, to zawrócimy. Pracownicy TPN przy bramie wejściowej informują turystów o warunkach, ale nie zawsze to skutkują.

– Ostrzegamy, że śniegu i wody po kolana, i że będą mieć mokre portki – mówi Adam Doleżuchowicz, pracownik TPN. – A w miejscu gdzie zeszła lawina, śnieg na drogę naniósł nie tylko drzewa, ale i spore kamienie. Będzie przy tym mnóstwo roboty.

Przemysław Bolechowski

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/04/04