Ojciec z córką zaginęli w Tatrach
07.04.2009
Rodzina zaginionych zaalarmowała polski TOPR i słowacką Horską Służbę. – Jeszcze w niedzielę był sygnał telefonów komórkowych Ewy i jej taty, dochodziły sms-y, niestety nikt nie odbierał – mówi Artur Rozwadowski, mąż zaginionej.
Słowacy bardzo szybko rozpoczęli poszukiwania. Przeszukiwali lawinisko, gdzie być może pod zwałami mokrego śniegu znajdują się zaginieni polscy turyści. Wspomagało ich dwóch ratowników TOPR, którzy detektorami Recco próbowali namierzyć zaginionych. Lawinisko jest bardzo duże i nie udało się dokładnie przeszukać całego terenu. Akcję poszukiwawczą utrudniały trudne warunki atmosferyczne, a późnym popołudniem działania trzeba było w ogóle przerwać. Nastąpiło załamanie pogody.
– Nasi turyści prawdopodobnie znajdują się pod śniegiem – tłumaczy Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. – Może o tym świadczyć samochód zaginionych, który stoi na parkingu przed wejściem na szlak – mówi. Dodaje, że polscy turyści prawdopodobnie byli widziani w schronisku „Chata Plesnivec”. To właśnie tamtędy zeszła lawina.
Rodzina zaginionych liczy na to, że ich bliscy zdołali umknąć schodzącej ze zbocza ścianie śniegu i schowali się w którejś z licznych w tym rejonie jaskiń.
– Nie wierzę, że teść popełnił jakiś błąd – zapewnia Artur Rozwadowski. Podkreśla, że ojciec Ewy to bardzo doświadczony górski turysta.
Fachowcy oceniają, że Czarna Dolina Rakuska nie jest wymagająca nawet dla początkujących turystów. Jednak zimą wyżej położone partie doliny to teren bardzo zagrożony lawinami.
Przemysław Bolechowski, Piotr Odorczuk
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/04/07
