Tatrzańskie doliny oblegane
15.04.2009
– Było przyzwoicie, ale bez szaleństw – mówi nam Andrzej Kawecki, dyrektor Zakopiańskiego Biura Promocji.– Obserwowałem z okien mojego domu ulicę Chramcówki i korków w te święta nie było. A to znaczy, że jakiś rekordowych ilości świątecznych gości nie było. Choć oczywiście nie ma też powodów do narzekań. Wiem że średnio w hotelach i pensjonatach zajętych było 70 proc. miejsc. To niezły wynik zważywszy, że mimo wszystko spora część z nas chce święta spędzać w domu i że za dwa tygodnie czeka nas długi majowy weekend.
Układ kalendarza spowodował, że w tym roku będzie on w zasadzie zwykłym weekendem, skoro 3 maja przypada w niedzielę. Na Krupówkach i w Zakopanem ruch turystów był średni. Za to prawdziwe tłumy szturmowały tatrzańskie szlaki.
– Byłem wtedy w dolinie Chochołowskiej – mówi Kawecki. – Ogromny parking u wylotu doliny był cały zapchany samochodami. Nawet w wakacje rzadko kiedy jest tam tylu ludzi. Podobnie było w dolinie Kościeliskiej.
Miejsc w Tatrach masowo odwiedzanych w święta przez turystów było znacznie więcej. Droga na Kalatówki w poniedziałkowe przedpołudnie bardziej przypominała Krupówki, niż szlak w Tatrach.
– Nie widziałem tu jeszcze takich tłumów – przyznaje Paweł Skawiński, dyrektor TPN.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/04/15
