Nawet niemowlę musi mieć paszport w Tatrach
16.06.2009
Jak jednak przypomina mjr Marek Jarosiński, rzecznik prasowy komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu, mimo że granicy już nie ma, to każdy polski turysta, nawet niemowlak przy mamie, na Słowacji musi mieć przy sobie dowód tożsamości: paszport lub dowód osobisty.
Za kilka dni rozpoczną się wakacje. W Tatry przyjadą z całej Polski tysiące turystów – rodziny z dziećmi, oazy, kolonie. Większość ma w planach większy lub mniejszy wypad do sąsiedniej Słowacji, do tamtejszych ciepłych wód, w góry, do atrakcyjnych jaskiń, zamków lub... sklepów. Szczególnie że od 1 lipca będzie kursowała z Zakopanego regularna linia do Popradu i okolicznych miejscowości turystycznych.
Otwarte też zostaną przejścia turystyczne w Tatrach – cztery bezpośrednie i kilkanaście pośrednich. Niestety, dzieci mogą mieć na Słowacji problemy. Jak mówi st. asp. Monika Kraśnicka-Broś, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji, mówi, że rodzice nie wiedzą albo zapominają, iż dzieci również muszą mieć dowód tożsamości i że one też mogą być wylegitymowane przez słowacką straż graniczną. Naraża to dorosłych na kłopoty, stracony czas, szybki powrót do kraju, a dzieci – na niepotrzebny stres.
– Często rodzice telefonują do placówek straży granicznej w ostatniej chwili z błaganiem o radę, pomoc czy interwencję – mówi major Jarosiński. – Ale co my możemy zrobić w tej sprawie? Przecież dziecko musi mieć własny dokument tożsamości, to nie jest jakaś złośliwość czy niepotrzebne, biurokratyczne utrudnianie, tylko oczywisty, logiczny warunek wyjazdu poza granice kraju.
Jak przypomina Jarosiński, dzieciom nie wystarczy na Słowacji legitymacja szkolna. Nie jest ona – w myśl prawa – dowodem tożsamości. Musi być paszport lub dowód tymczasowy.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/16

