Zakopane — portal z-ne.pl

Radioaktywnych zagadek w naszych Tatrach jest sporo

26.06.2009

Radioaktywnych zagadek w naszych Tatrach jest sporo

Niedawno opinię publiczną zelektryzowała informacja, że pomiary radioaktywności w górach wykazały, iż sporo jest w Tatrach radioaktywnego cezu. Ale naukowcy uspokajają, że nie stanowi to żadnego zagrożenia dla ludzi. Ponoć w Tatrach takich zagadkowych rzeczy jest znacznie więcej. Panie Dyrektorze, wyniki pomiaru radioaktywności cezu w Tatrach to nie jedyna zagadka tatrzańska?

Oczywiście, trzeba pamiętać o tym, że w tatrzańskiej przyrodzie jest wiele rzeczy zaskakujących. I tak np. mamy wielokrotnie przekroczoną dawkę ołowiu w glebach w dolinie za Mnichem. Gdy to odkryto, tłumaczono to tym, że ruch samochodowy i spaliny z benzyny ołowiowej tak zanieczyszczają Tatry. Trzeba pamiętać, że wtedy można było dojechać aż do Włosienicy.

Rozumiem, że ta diagnoza ekologów okazała się nietrafiona.

Naturalnie – w dolinie za Mnichem są rudy metali kolorowych. Są śladowe ilości srebra i miedzi, i oczywiste jest, że naturalnym komponentem w takich rudach jest również ołów. Nie ma więc w tym nic dziwnego czy niepokojącego, że w tatrzańskiej glebie znajduje się ołów. Nie są tu też oczywiście winne samochody i spaliny, jakie auta emitują do atmosfery.

Rozumiem więc, że i wyniki badań promieniotwórczości nie powinny nas niepokoić?

Mamy tu do czynienia z tzw. naturalną promieniotwórczością. Zresztą mało kto pamięta, że po drugiej wojnie światowej a przed utworzeniem Tatrzańskiego Parku Narodowego, w dolinie Białego wykonano dwie sztolnie i wydobywano rudę uranu. Radzieckie wojska pilnowały wtedy doliny, a rudę wywożono w nocy w ścisłej tajemnicy. Na szczęście okazało się, że uranu jest tak niewiele, iż nie opłaca się go wydobywać.

Obecnie ze sztolni wypływa ciek wodny.

No właśnie – i też można sobie zadawać pytanie, czy wypicie tej wody grozi nam jakimiś konsekwencjami. Od razu odpowiadam: nic nam nie grozi. Nie ma szansy, żeby się napromieniować. Tych bekereli jest tak niewiele, że nie ma to żadnego praktycznego znaczenia i naszemu zdrowiu i życiu naprawdę nic nie zagraża. Czułe urządzenie to wykaże. Człowiekowi to nie zaszkodzi.

A jak jest z wynikami badań zawartości cezu w Tatrach?

Sytuacja jest identyczna. Wyniki badań nie powinny nas niepokoić. Pamiętajmy, że obecność cezu w przyrodzie związana jest z próbami nuklearnymi, jakie człowiek wykonywał w atmosferze. Potem zakazano prób jądrowych ponad powierzchnią ziemi. A cez w Tatrach to problem tylko i wyłącznie naukowy. Warto prowadzić te pomiary choćby dlatego, żeby mieć na wszelki wypadek punkt odniesienia. I jeśli coś „walnie” i coś się stanie, to wtedy będziemy mieć już gotowe dane do porównania.

 

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/06/26