Kilka tysięcy euro za akcję na Gerlachu
21.07.2009
Gerlach (2655 m n.p.m.), najwyższy szczyt w Tatrach i w całym paśmie karpackim, ciągnie polskich turystów jak magnez.
– Jest to rozległy masyw, bardzo zagmatwany, z wieloma żlebami i trzeba tam iść nawet parę razy, bo tej góry trzeba się nauczyć – mówi o Gerlachu Wojciech Marczułajtis, przewodnik tatrzański i instruktor.
– Tam nawet wykwalifikowanym przewodnikom zdarzało się pobłądzić. Ale jest to góra magiczna, którą sporo Polaków chce zdobyć. Jak dodaje Marczułajtis, nie ma tam wyznaczonego szlaku turystycznego. Można iść tylko z wykwalifikowanym przewodnikiem, który ma prawo prowadzić z sobą 3 osoby. Koszt jego wynajęcia wynosi ok. 800-1000 zł. Niestety, wielu naszych turystów oszczędza i próbuje zdobyć ten trudny, wymagający asekuracji szczyt samodzielnie.
– Byłam kilka lat temu we wrześniu na Gerlachu. I całe szczęście, że prowadził nas przewodnik, bo przy schodzeniu nagle załamała się pogoda i z jesiennej zrobiła się typowo zimowa. Szlak pokrył się lodem i nawet z przewodnikiem było ciężko. Bez niego dziś by mnie nie było – opowiada Anita Rowecka z Warszawy.
Niestety, dwaj młodzi ludzie zlekceważyli niebezpieczeństwo. Chcieli oszczędzić, więc wybrali się na Gerlach sami. Nie mieli też ubezpieczenia. Przy schodzeniu pobłądzili, weszli w trudny teren, z którego nie mogli wyjść.
– Turyści zadzwonili do nas w nocy i prosili o pomoc – mówi ratownik Horskiej Służby stacjonujący w Starym Smokowcu. – Moi koledzy sprowadzali ich do rana. Ale nic się im nie stało.
Teraz Polacy będą musieli zapłacić za 10-godzinną nocną akcję ratowniczą oraz mandat za bezprawne przebywanie na terenie parku narodowego. Ratownik z Horskiej Służby nie chciał nam wyjawić, jaki rachunek został im wystawiony. Zasłaniał się tajemnicą. Jak przypuszcza Jan Krzysztof, naczelnik TOPR, kwota pójdzie w tysiące euro. – Wysokość rachunku zależy od akcji, liczby ratowników, sprzętu, jaki został użyty. Ale nie będzie tanio – zaznacza naczelnik. I raczej turyści nie mają co liczyć, że nie zapłacą. Słowackie firmy windykacyjne na pewno ich znajdą.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/21

