Zakopane — portal z-ne.pl

Zdarza się, że konie padają po dłuższej przerwie

31.07.2009

Zdarza się, że konie padają po dłuższej przerwie

Panie dyrektorze, bardzo dużo mówi się o tym wypadku, jaki miał miejsce w Morskim Oku. To ewidentny przypadek, gdy koń zdycha z wyczerpania, czy może niektóre media zbyt wcześnie wydały wyrok w tej sprawie?

Zdarzają się przypadki, gdy konie padają – często tak bywa po dłuższej przerwie w pracy. Proszę pamiętać, że góralskie wozy konne z powodu remontu drogi do Morskiego Oka przez dłuższy czas nie jeździły. Pamiętam również podobny przypadek w zimie, gdy koń ciągnął do Morskiego Oka sanki. Nie było wtedy żadnego upału, ale zwierzę przez większą część dnia stało i potem, gdy przyszło kilkoro turystów i wsiadło do sanek, koń zdechł.

Możemy więc tutaj mówić właśnie o takich przyczynach śmierci konia?

Nie do końca, bowiem górale doskonale zdają sobie sprawę z tego zagrożenia. I w czasie, gdy wozy konne nie jeździły do Morskiego Oka, sam wielokrotnie widziałem, jak fiakrzy jeździli fasiągami po Bukowinie Tatrzańskiej, aby konie utrzymać w odpowiedniej formie i kondycji.

Co więc mogło być przyczyną ostatniego zdarzenia?

U wszystkich organizmów występuje możliwość choroby lub jakaś niewykryta wada jednego z wewnętrznych organów. My, oczywiście, wymagamy od fiakrów zaświadczenia, że koń, który będzie woził turystów, jest zdrowy, ale pamiętajmy, że zwierzę nie przechodzi tak zaawansowanych badań, jak człowiek. Od razu przypominam, że widok pocącego się konia ciągnącego wóz jest normalny. Organizm w ten sposób prawidłowo reaguje na wysiłek i wydzielając pot, chłodzi się. Sportowiec podczas wysiłku jest spocony i nikt nie mówi, że dzieje mu się krzywda.

Czy reakcja opinii publicznej była więc nieco na wyrost?

Na pewno cieszy mnie fakt, że nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej wrażliwe, jeśli chodzi o traktowanie zwierząt. Z drugiej strony, jestem dyrektorem parku od ośmiu lat i po raz pierwszy widzę przypadek, gdy koń wiozący turystów do Morskiego Oka padł. Proszę pamiętać, że trasę do Morskiego Oka łącznie obsługuje 120 koni.

Pojawiają się głosy, że może należałoby zakazać wożenia turystów do Morskiego Oka zaprzęgami konnymi?

Jeśli będziemy twierdzić, że konie wożące turystów można zastąpić czymś innym, to w jakimś sensie wydajemy wyrok na konie. Nikt koni nie będzie hodował, a te które są stare, pójdą do rzeźni. Mówienie więc, że z koni trzeba zrezygnować, ma też inne konsekwencje i warto o tym pamiętać. Przed laty konie pracowały o wiele ciężej, np. przy zrywce drewna czy pracach w polu. Ważne jest to, żeby żyły w dobrych warunkach. Górale kochają konie, poza tym nikt myślący zdroworozsądkowo nie pozwala sobie na złe traktowanie zwierzęcia, które sporo kosztuje.

 

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/07/31