Zakopane — portal z-ne.pl

Musimy zadać sobie pytanie, co zrobić z tłumem?

28.08.2009

Musimy zadać sobie pytanie, co zrobić z tłumem?

Panie Dyrektorze, na początku sierpnia badali Państwo natężenie ruchu turystycznego. Jak można oceniać wyniki? Szokujące? Niepokojące?

Przyznam, że wyniki nieco mnie zaskoczyły. Przypomnę, że pięć lat temu tą samą metodą badaliśmy liczbę wchodzących do parku turystów. I wtedy w sierpniu 2004 r. rekordem było wejście 27 tysięcy. Teraz bez danych z Doliny Chochołowskiej jest prawie 30 tysięcy osób. W sumie będzie to około 32-33 tysiące.

Zapytam jak laik – to dużo?

To potężne obciążenie dla przyrody! Dodatkowo aż 30 procent z ludzi wchodzących w Tatry wybiera Morskie Oko. Jest to w sezonie około 10 tysięcy osób. Oczywiste jest, że im więcej ludzi, tym większe oddziaływanie na przyrodę.

Czy w takim razie należy już bić na alarm?

Na pewno należy zadać sobie pytanie „co dalej”? Z drugiej strony nasze badania dotyczące np. dużych drapieżników świadczą, że w naszych Tatrach nie dzieje się tak źle. Mamy wilki, które rodzą się co roku, żyją u nas rysie, które są płochliwymi zwierzętami i niedźwiedzie.

Więcej ludzi, to także więcej samochodów w TPN. Od jakiegoś czasu pojawiają się głosy, że może warto, aby turystów do Palenicy Białczańskiej woziły tylko busy czy autobusy. Jak Pan ocenia takie propozycje?

To pomysł znany i sprawdzający się w amerykańskich parkach narodowych. Musimy zachęcać turystów do takiego rozwiązania. Oferować mu wygodę. I wtedy on sam zostawi auto np. pod Nosalem, aby szybko i komfortowo dojechać do Morskiego Oka.

Jakie korzyści byłyby z takiego rozwiązania?

Wiele jest tu plusów. Ale ja powiem o jednym. Turysta może iść w górach, gdzie chce. Nie jest uwiązany samochodem. Jeśli zostawia auto na jakimś parkingu, to musi tam wrócić. Ja zawsze robię tak, że jadę busem w miejsce, gdzie chcę wejść w Tatry. Dzięki temu mogę wejść w jednym miejscu, a wyjść w innym.

To właściwie dlaczego park już nie wprowadził takiego rozwiązania?

To wcale nie jest takie proste. Wiele mają tu do powiedzenia gminy czy powiat tatrzański. My, oczywiście, możemy zachęcać do tego, np. akceptując postój busów czy autobusów u wylotu doliny Filipki, a nie zgadzając się na parkowanie tam samochodów osobowych.

Taka frekwencja powoduje, że w rejonach obleganych przez turystów dochodzi do wypadków. Zdarzyło się, że grupa ludzi obchodząca kolejkę na Giewoncie zrzuciła na turystów w dole kamienie.

Tak, niestety, takie rzeczy się zdarzają. Część osób, która jest sprawna, dziwi się, że ktoś przed nimi idzie wolno. I próbuje iść obok. W przypadku Giewontu takie zachowania są wyjątkowo niebezpieczne. Jest to szczyt z kruchymi głazami, o wypadek nietrudno. Trzeba uzbroić się w cierpliwość. A najlepiej wyjść w góry wcześniej. Unikniemy tłumu!

 

Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/08/28