55 tysięcy turystów w ciągu jednego dnia
05.09.2009
Do Tatrzańskiego Parku Narodowego dotarły już kompletne wyniki sierpniowego liczenia turystów. Akcję przeprowadzono jednocześnie w polskiej, jak i słowackiej części Tatr. Już wcześniej podawaliśmy, że rekordowego ósmego sierpnia na teren TPN weszło 33 tysiące turystów. Teraz znamy już i wyniki ze słowackiego TANAP-u i tu rekordem było wejście w jednym dniu 22 tysięcy osób. To – jak przyznaje park – znacznie więcej niż np. pięć lat temu.
Gwałtownie wzrasta liczba turystów w Tatrach. Widać to zarówno po polskiej jak i słowackiej stronie. Choć oczywiście trudno tu porównywać oba parki narodowe. Do TPN w czasie badań w jednym dniu weszły 33 tysiące turystów, do słowackiego TANAP-u zaledwie 22 tysiące. To daje wynik aż 55 tysięcy ludzi dziennie.
Analizując wyniki należy zaznaczyć, że przecież do Polski należy zaledwie około 1/5 całości Tatr, a chodzi po nich więcej osób niż na Słowacji.
– Nadal więc w słowackie Tatry wchodzi mniej turystów niż u nas – komentuje dyrektor TPN, Paweł Skawiński. – To zaledwie 2/3 tego, co wchodzi na nasze tatrzańskie szlaki w sezonie turystycznym. Biorąc pod uwagę wielkość obu parków ta dysproporcja jeszcze bardziej się zwiększa.
Mimo tych rekordowych wejść w polskie Tatry, nikt na razie nie rozważa decyzji o wprowadzaniu limitów na wejścia w konkretne rejony Tatr – na przykład do Morskiego Oka, gdzie w rekordowych dniach wchodziło 10 tysięcy osób.
– Oczywiście trzeba rozpocząć dyskusje co zrobić z takim natłokiem ludzi – zaznacza Paweł Skawiński. – To musi potrwać, osobiście jestem przeciwny robieniu rewolucji i podejmowaniu decyzji w tej sprawie tylko przez dyrekcję. Poza tym tak naprawdę taki pomysł rodzi za sobą wiele innych problemów. Ot, choćby kto ma ustalać ile osób może wejść dziennie do Doliny Kościeliskiej? I na jakiej podstawie wyznaczyć, że dla przyrody do zniesienia będzie pięć tysięcy osób, a już pięć i pół tysiąca to za dużo. Tutaj bardzo trudno ustalić te limity a sama decyzja o ograniczaniu liczby turystów będzie bardzo trudna.
Po części ze stanowiskiem parku zgadzają się i ekolodzy.
– Limity w Tatrach to bardzo kontrowersyjna sprawa – potwierdza Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszelkich Istot. – Ale obawiam się, że nie mamy innego wyjścia. Uważam, że jakieś ograniczenia liczby wchodzących turystów trzeba wprowadzić. Oczywiście dotyczyłyby one tylko wybranych miejsc w Tatrach, jak i określonych miesięcy. Rok jest długi tymczasem ruch turystyczny kumuluje się w kilku miesiącach i np. podczas długiego weekendu majowego. Oczywiście rozumiem, że TPN jest tu w trudnej sytuacji, bowiem przyroda to dziedzictwo narodowe i trudno je reglamentować naszym rodakom. Docelowo jednak takie ograniczenia kiedyś powinny być.
Turyści uważają jednak, że Tatry powinny być otwarte bez ograniczeń. – Bo co będzie jak ktoś przyjedzie z Gdańska i nie wejdzie na szlak – mówi pan Marian, turysta z Poznania.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/05

