Radni poczuli się oszukani przez TPN
08.09.2009
Droga pod Reglami służy zakopiańczykom i turystom jako miejsce spacerów całych rodzin, jako ścieżki biegowe zarówno latem, jak i zimą, rowerowe, crossowe. Rok temu zakopiańscy radni zdecydowali się przekazać Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu drogę pod Reglami na okres 50 lat.
– Postawiliśmy wtedy warunek, aby tę drogę przeznaczyć dla fiakrów na trasę kuligów – przypomniał przewodniczący komisji ekonomiki Leszek Dorula. Okazało się, że TPN nie jest skłonny spełnić tego warunku.
– Rada Parku negatywnie zaopiniowała udostępnienie drogi pod Reglami dla kuligów – poinformował radnych Paweł Skawiński, dyrektor TPN. – Ale ponownie wystąpimy do Rady o opinię, bo jeżeli nie będzie ona pozytywna, to Ministerstwo Środowiska nie wyda zgody.
Radni poczuli się oszukani takim stanowiskiem.
– Intencją naszą, gdy obdarowywaliśmy drogą Park było, aby tam znalazło się miejsce dla kuligów, bo fiakrzy w Zakopanem nie mają miejsca. A nie chcemy, aby na naszych ulicach dochodziło do wypadków – podkreślał Dorula. Niestety, ostatniej zimy wypadków z udziałem spłoszonych koni było sporo, zarówno w naszym mieście, jak i w innych miejscowościach powiatu tatrzańskiego.
Jak dodał radny Robert Kłak, udostępnienie drogi pod Reglami rozwiązałoby duży problem w mieście. – I ze względu na wysiłek koni, i z uwagi na nawierzchnię, konie nie powinny jeździć po czarnej jezdni. Jestem za tym, aby sanie jeździły po śniegu, a nie po asfalcie, jak to teraz się dzieje – argumentował Kłak.
Niestety, nieszczęśliwa zimowa seria wypadków z udziałem koni, a przede wszystkim lipcowy wypadek, gdy na drodze do Morskiego Oka padł koń Jordek – sprawiły, że dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego do sprawy kuligów na drodze pod Reglami podchodzi bez entuzjazmu.
– Przyjdą tam konie, będą olbrzymie konflikty! – stwierdził dyrektor Skawiński. – A my już jesteśmy nimi zmęczeni i zniechęceni! Dyrektor obawia się, że gdy pod Reglami pojawią się kuligi, na wąskim trakcie zabraknie miejsca dla narciarzy.
Halina Kraczyńska
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/08

