Szlabany wreszcie staną w Kuźnicach
15.09.2009
Każdy, kto w sezonie turystycznym choć raz był w Kuźnicach, wie, jak bardzo potrzebne są tam zmiany. Miejsce to odwiedzają co roku setki tysięcy osób. Tymczasem, mówiąc delikatnie, nie jest ono chlubą stolicy Tatr. Chodnik, gdzie ustawiają się turyści czekający na wjazd kolejką na Kasprowy, od kilkudziesięciu lat nie był remontowany. Obecnie ruch jest tam tak duży, że aby przejść od dolnej stacji kolejki do wylotu szlaku na Halę Gąsienicową czy na Nosal trzeba przeciskać się przez stojące i jeżdżące samochody i busy.
– To horror! – mówi Andrzej Dudziński, kierowca z Zakopanego. – W sezonie tu jest taki ścisk i tłok, że samochodem trzeba torować sobie drogę przez tłum. Do tego konie i zmotoryzowani turyści, którzy mimo zakazu wjazdu chcą parkować na placu. Od dawna ta część miasta aż prosiła się o zmiany. Wielu turystów odchodziło stąd zdegustowanych, cieszę się jeśli w końcu ktoś postanowił to zmienić. Władze Zakopanego zapewniają, że jeszcze przed zimą na placu dokona się rewolucja.
– Jesteśmy gotowi do zmian – mówi Wojciech Solik, wiceburmistrz Zakopanego. – Stojący w kolejce do kolejki ludzie zostaną odgrodzeni od ulicy solidnymi barierkami. Niewykluczone, że i sam chodnik doczeka się remontu. Oprócz tego likwidujemy stanowisko dla busów przy chodniku, którym idzie się od stacji kolejki w stronę wejścia na szlaki turystyczne. Tam już busów nie będzie. Wszystkie swoje postoje będą mieć na placu. W ten sposób oddzielimy ruch pieszych od samochodów.
To nie koniec zmian w Kuźnicach. Aby wjechać na tamtejszy plac, trzeba będzie mieć specjalnego pilota. Przy wjazdach staną bowiem elektroniczne szlabany. Władze Zakopanego tłumaczą, że chcą w ten sposób raz na zawsze z placu usunąć samochody turystów, którzy mimo zakazu wjazdu często własnymi autami dojeżdżają do centrum Kuźnic. Nie pomagają mandaty ani blokady na koła codziennie zakładane przez straż miejską.
– Nie może być tak, że strażnicy cały dzień muszą pilnować Kuźnic – oświadcza wiceburmistrz Wojciech Solik. – Nie możemy dłużej tolerować tej sytuacji.
Przemysław Bolechowski
Źródło: Gazeta Krakowska - www.gk.pl - 2009/09/15

